niedziela, 29 maja 2011

zawsze musi byc jakies ALEEEE

W koncu doczekalam sie chwili w ktorej moge smialo powiedziec ze nasz remont sie konczy :-))) aleeee (zawsze musi byc jakies aleeee) musze przyznac szczerze ze moja cierpliwosc zato sie konczy... bo im blizej konca tego calego remontu tym bardziej robie sie nieznosna i niecierpliwa!!!! Marudze, narzekam, wszytsko jest zle i niedobrze i ciagle mi sie wydaje ze nie zdazymy z tym wszytkim przed narodzinami Amelki!
Pawel juz nie moze mnie zniesc ;-) do tego stopnia mu utrudniam zycie, ze oswiadczyl oficjalnie, ze nie bedziemy miec wiecej dzieci, bo on nie zniesie tego wszystkiego drugi raz hahah :-) Tak wiec odpowiadam Ci kochany mezu, ze jesli Bozia nam tylko da, to oczywiscie bedziemy miec drugie dziecko aleeee wtedy na czas ciazy wykupisz mi wakacje w cieplych krajacha i nie bede sie musiala niczym stresowac i tym samaym zatruwac Ci zycia haha :-) Taka opcja bardzo by mi odpowiadala!!! Dlaczego?? a no dlatego ze nigdy nie bylam w ciazy i nie zdawalam sobie z tego sprawy, ze pod jej koniec wcale nie ma lekko!!! Gdy zaszlam w ciaze bylam swiecie przekonana, ze dam rade pracowac do samego konca aleeee teraz z perspektywy czasu i wlasnego doswiadczenia musze przyzac, ze nie ma lekko!!! Do pracy trzeba chodzic, pomimo tego ze jestes zmeczona dzwiganiem ponad 18 kg extra:-) pomimo tego, ze ciagle chce ci sie spac; ze nie masz juz takiej cierpliwosci do ludzi i nie tylko; ze bola cie maskarycznie nogi i puchna lydki itd. Owszem ciaza to nie choroba aleeeee  .... JA NIE NARZEKAM...tak sobie tylko marudze hahah :-)))
Oczywiscie efekt koncowy wynagradza wszytko wiec znosze to cierpliwie :-))))) Tak wiec zostalo nam jakies mniej wiecej 5-6 tyg do konca i mam nadzieje, ze do tego czasu nikogo nie wykoncze nerwowo!!!!
Jedyne co mnie relaksuje w chwili obecnej to zakupy dla Amelki :-) co prawda prawie wszytko juz mamy aleeee zawsze cos sie jeszcze znajdzie co trzeba kupic :-) I tak dzisiaj, pomimo kiepskiej pogody, pojechalam przed praca na wyprzedaz samochodawa w Milngavie. Gdy zobaczylam tylko 4 auta zaczelam zalowac ze wogole tam przyjachalam aleeeee nagle zauwazylam fotelik samochodowy MAMAS&PAPAS wraz z baza do fotelika oraz dwoma wkladkami dla noworodka :-) gdy zapytalam o cene bylam mile zaskoczona, bo za fotelik Pani zyczyla sobie tylko 12 funtow natomiast za wkladki 3 funty!!! Za calkiem nowy fotlik musialabym zaplacic jakies min. 130 funtow http://www.mamasandpapas.com/product-primo-viaggio-es-polka-isofix-compatible/419383000/type-i/  natomiast za fotelik z drugiej reki zaplacilabym min.40-50 funtow :-))) Takie okazje wrecz uwielbiam!!!!! Dwa tyg temu gdy bylam na owej wyprzedazy kupilam nowe ubranka firmy NEXT, MAMAS&PAPAS i MOTHER CARE za cale 20 pensow za sztuke :-)))  Tak wiec nie pozostaje mi nic innego jak tylko powiedziec I LOVE CAR BOOT SALE!!!!!!

PS.
Sorry za brak polskich literek aleeee posta pisalam w pracy a ten komp nie zna polskiej pisowni  :-)

czwartek, 5 maja 2011

poniedziałek, 2 maja 2011

Gratulacje!!!

Gratulacje dla Sywlii i Lukasza :-)))) Dzis zostali szczesliwymi rodzicami cudownego chlopczyka!!!

czwartek, 28 kwietnia 2011

zawitało u nas słońce!!!

Już od kilku dni mamy a nawet można powiedzieć tygodni mamy tak śliczną pogodę w szkocji że aż strach o niej myśleć by jej nie spłoszyć haha :-) dziś rano obudziłam się już o 6 bo Amelka nie dawała mi spać....masowała mój brzuszek delikatnymi kopniakami :-) a za oknem błekitne niebo, słońce i śpiew ptaków!!! Mam nadzieję, że pogoda nas rozpieści w tym roku i pozostanie taka aż do września!!!
Jutro wkraczam w 30 tydzień ciąży i robię się coraz bardziej ociążała!! Ale to nic...bo coraz bliżej, bliżej, bliżej końca i nie mogę się już doczekć. Co prawda, pewnie jak Amelka się urodzi to będę tęskniła za wolnością, za w pełni przespanymi nocami, za tym całym spokojem w moim życiu ... ale to niccccc.... w życiu każdego nadchodzi czas na radykalne zmiany i jestem na nie gotowa-tak bynajmniej mi się wydaje!!!
Poza tym zastanwiam się jak tam moja Zuzia i Kate radzą sobie na szpitalnym polu bitwy?? Mam nadzieję, że już jutro wyjdą i szybko zapomną o tym pobycie :-) trzymajcie sie ciepło!!!!!

wtorek, 19 kwietnia 2011

to już tuż tuż...

Nareszcie zawitała u nas piękna pogoda :-) aż się chce żyć!!! do tego stopnia, że pomimo wielkiego brzucha mam tyle energii, że aż strach myśleć haha !!! ciągle bym coś sprzątała, przestawiała i ustawiała bez znaczenia czy w domu lub w ogrodzie. Chyba zaczynam trochę panikować, że nie zdążymy na czas z remontem itd... bo ciągle jeszcze tyle do zrobienia :((( wierzę jednak w męża mego i wiem, że nie będe musiała się już zbędnie denerwować!!! ;-)
Do porodu zostało jeszcze +/- 11-12 tygodni. Pomimo tego ciągle mam opory z kupowaniem ubranek dla naszj małej kruszynki. Gdy mam już coś w ręce, coś co mogłabym dla niej kupić, ciągle się wacham i odkładam to na pożniej :-) Mam nadzieję, że  już niedługo przyjdzie taki moment zakupowego szalenstwa. :-) Nie mogę się już doczekac gdy ją zobaczę :-))) to już tuż tuż.... Jak narazie zostaje mi tylko cieszyć się każdymi mniej lub bardziej bolesnymi kopniakami, którymi codziennie mnie obdarowywuje :-))

piątek, 1 kwietnia 2011

Wszystkiego najlepszego dla Mamy i Kevina :-))

...

No i wróciłysmy w poniedziałek do naszej deszczowej rzeczywistości :-) pogoda tragiczna ale najważniejsze, że w naszych sercach jest dużo słońca :-))  Nasze maleństwo - Amelka  bardzo ruchliwa jest ii na każdym kroku o sobie przypomina. W dzień siedzi cicho a w nocy spać nie daje.  Mam nadzieje, że jak się już urodzi da mi troszkę spokoju :-)) do porodu coraz bliżej i bliżej... ojj coś czuję, że będzie to ciężka sprawa haahha :-))) nie pozostaje mi nic innego jak tylko nastawić się bardzo pozytywnie i oczekiwać naszego maleństwa z wielką niecierpliwością!!! 
Tata Paweł ciągle remontuje i remontuje nasze sypialnie aaaaaa Mama Ola stara się siedzieć cicho i nie komentować. Ciężkie to zadanie ale w innym przypadku zostałabym wyrzucona do ogródka - a przy tej deszczowej pogodzie to niezbyt mi to pasuje!!

sobota, 26 marca 2011

Wielka Małyszo-fanka :-)

Nic dodać, nic ująć- oto nasza wielka Małyszo-fanka!!! Kto widział ten wie o czym tu mówię :-))

wielka szkoda, że.....

Nawet w tych przyjaźniach, które uważałem za najbliższe, o pewnych rzeczach się nie mówiło. Choćby nie wiem jak płynnie człowiek władał językiem, zdarzają się sytuacje, w których nijak nie może wyrazić tego, co chce powiedzieć.
         — Jonathan Carroll

czwartek, 24 marca 2011

Zuzia :-)



niespodzianki....

Czas ucieka nieubłagalnie i do końca mojego powrotu do Glasgow jest już coraz bliżej. Ale to nic :-)) Nie mogę się już doczekać tej niespodzianki ze strony mego męża :-) Obiecał mi, że mnie ZASKOCZY i głęboko liczę na to !!! A jeśli chodzi o niespodzianki tooo było ich torszkę ostatnio. Na samym początku  Zabrzu dowiedziałam się, że moja najukochańsza Zuzia będzie miała rodzeństwo :-)))) Tak bardzo się cieszę i gratuluję Kate i Adamowi !!! To wspaniała wiadomość dla całej rodziny!!! Zuzia też się bardzo cieszy!! Teraz mówi, że to jej MAMA ma Amelinkę w brzuszku :-) Oczywiście z całego serca, życzę Zuzi by miała siostrzyczkę choć jak będzie braciszek to też będzie fajnie ;-)

Ponadto, muszę Wam powiedzieć, że Zuzia nie myliła się w moim przypadku i nasza Amelinka toooo Dziewczynka ;-)   Broniłam się do samego końca by nie poznać płci i nie udało się!!! Tylko nie myślcie, że ZAPYTAŁAM lekarza...ojjj nie nie nie!! Ja go nie pytałam...on sam mi powiedział :-)) W trakcie usg zapytał czy znana jest płeć dziecka.... odpowiedziałam, że NIE ale nie powiedziałam też że chciałabym ją poznać. Po chwili lekarz omówił dokładnie wzrost, ułożenie itd a na samym końcu powiedzał TO DZIEWUCHA :-)))) Nie ukrywam, że byłam w szoku bo jakoś nastawiliśmy się na chłopca aleeee to nieważne!!! Chcemy by dziecko było zdrowe i to jest najważniejsze a cała reszta się nie liczy :-)))
W chwili obecnej skończyłyśmy 24 tydzień i rośniemy z dnia na dzień coraz szybciej :-))


niedziela, 13 marca 2011

zła....

Nie ma jak to napisać długiego posta a potem go skasować!!!! Wrrrrrr
ZŁAAAA z tego powodu jestem więc umieszczę tylko zdjęcię a historię dopiszcie sobie sami ;-)
Ciekawa jestem co wymyślicie hihi ???!!!

sobota, 12 marca 2011

śnieżna marcowa sobota

Dziś mam pierwszą wolną sobotę od dłuższego czasu. Wstaliśmy koło 8 rano i pierwsze co zobaczyliśmy za oknami to ŚNIEG!!! Cóż za piękny widok, szczególnie wtedy kiedy większość z nas oczekuje upragnionej wiosny. Gdzie to słońce i ciepły wiaterek??? No z tego co zobaczyłam dziś rano w  Dzień Dobry TVN  wiosna  zawitała już w Polsce...zapowiadali ponad 13 stopni i pełno słońca :-)) Ale Wam dobrze!!!! 
Mam jednak nadzieję, że jak przylecimy we wtorek do Polski  to też nas przywita taka pogoda!!! Już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę swoich najbliższych a w szczególności moja najukochańszą i najsłodszą pod słońcem Zuzię!!!! Ostatnio gdy rozmawiałam z nią przez telefon powiedziała mi, że odlicza dni do mojego przyjazdu :-) Jak miło!!  Ciekawe jak zareaguje na mój brzuszk?? Zuzia wie, że Ciocia Ola spodziewa się Dzidziusia i nazywa go AMELINĄ :-)  To zabawne imię sama nadała Dzidziusiowi podczas naszego pobytu na Święta. Rozmawiałyśmy z Kasią o imionach dla dzieci... w pewnym momencie powiedziałam, że dla dziewczynki podoba mi się imię Amelia...a Zuzia zaczeła krzyczeć AMELINA...AMELINA!!! no i tak zostało :-))))  Kto wie...może Zuzia ma racje... i na przekór wszystkim będzie dziewczynka :-) Już niedługo i się przekonamy :-))) coraz bliżej końca...

piątek, 25 lutego 2011

no i doczekałam się :-)

Tak długo czekałam i doczekałam się.... na pierwszego kopniaka od swojego dziecka haha :-) Dziś rano przewracając się z prawego na lewy bok poczułam kopnięcie! Tym razem byłam już w 100% pewna czyja to sprawka :-) przyznam, że to dziwne do opisania uczucie! W dodatku teraz już namacalnie czuje, że ta mała istotka się we mnie rozwija :-)) Ponadto poza namacalnym kopniakiem dziś mogliśmy razem z Pawłem zobaczyć nasze maleństwo, ponieważ bylismy na badaniu usg. Dzidzia na dzień dobry przywitała nas wielkim ziewnięciem haha, jakby się dopiero obudziła z wielkiego głebokiego snu. Poza tym machała do nas rączami i żuła coś w buzi, tak jakby jadła lunch haha :-) Otrzymalismy wiadomość, że Dzidzia rozwija się prawidłowo i wszystkie organy ma na swoim miejscu :-) Paweł oczywiście twierdzi, że widział coś fruwającego między nogami aleeee co on tam na serio widział tego nikt nie wie! Jak narazie wytrzymaliśmy w swoim postanowieniu i nie zapytaliśmy o płeć! Oby tak dalej! Bo jak to mówi przysłowie...ciekawość to pierwszy stopień do piekła .....

niedziela, 20 lutego 2011

KOCHANA ZUZIU DLA CIEBIE....

Życie jest szansą, schwyć ją.
    Życie jest pięknem, podziwiaj je.
    Życie jest radością, próbuj ją.
    Życie jest snem, uczyń je prawdą.
        Życie jest wyzwaniem, zmierz sie z nim.
        Życie jest obowiązkiem,wypełnij go.
        Życie jest grą,zagraj w nią.
        Życie jset cenne, doceń je.
            Życie jest bogactwem, strzeż go.
            Życie jest miłością, ciesz się nią.
            Życie jest tajemnicą, odkryj ją.
            Życie jest obietnicą, spełnij ją.
                Życie jest smutkiem, pokonaj go.
                Życie jest hymnem, wyśpiewaj go.
                Życie jest walką, podejmij ją.
                Życie jest tragedią, pojmij ją.
                    Życie jest przygodą, rzuć sie w nią.
                    Życie jest szczęściem, zasłuż na nie.
                    Życie jest życiem, obroń je.

Matka Teresa z Kalkuty.


Zuziu kochamy Cię z całego serca!!!
Jesteś dla nas najważniejsza!!!
Życzymy Ci wszystkiego co w życiu najlepsze!!!

Ciocia Ola i Paweł :-))

sobota, 19 lutego 2011

szalone zakupy :-)

Z uwagi na fakt, iż nieustannie polujemy na okazje, dlatego też troszkę wcześniej niż powinniśmy zaczęliśmy zakupy dla naszego maluszka :-) I tak oto pierwszy zakup nastąpił już jakieś 3 tyg temu ...a był to wózek Quinny Buzz 3 w kolorze czarno-szarym. Okazja była bardzo kusząca, bo cena była rewelacyjna...tylko 100 funtów za wózek głeboki wraz ze spacerowym (cena nowego Quinny Buzz 3 travel system to min 500 funtów) Gdy przywieżliśmy wózkek do domu okazalo się, że przednie kółko obrotowe troszkę się zacina. Nie zmartwiłam się jednak, bo w każdej chwili mogłam go sprzedać a wręcz zarobić na nim :-)  Mijały dni gdy nagle (na tej samej stronie internetowej) zaauważyłam taki sam wózek tylko w pięknym miodowo-brązowym kolorze, w równie dobrej cenie! Nie wachałam się ani chwili i pojechałam go zobaczyć! Okazało się, że jest w dużo lepszym stanie technicznym no i nie wspomnę o tym słonecznym kolorze!!! Bez zastanowienia KUPIŁAM drugi wózek!!! Wiem, wiem mam troszkę nierówno pod sufitem aleeee po to są okazje by z nich korzystać a trzeba przyznać, że nie często się takie zdarzają :-))) Takim oto sposobem mam w pokoju dwa wózki i nie mogę się na nie napatrzeć hhaha :-) Co prawda ten czarny jest już wystawiony na sprzedaż z nadzieją, że szybko znajdzie nowego właściciela!!!

Tak, tak ja coś mam z tymi podwójnymi zakupami :-) Miałam przecież dwie a w sumie trzy suknie ślubne, mam dwie obrączki a teraz dwa wózki :-) Mam tylko nadzieję, że pozostanę przy pierwszym i jedynym mężu... bo dzieci też chciałabym mieć dwoje :-))) 

A tak poza tym to wkroczyliśmy już w 20 tydzień ciąży i czujemy się znakomicie! Nic nas nie boli i nic nam nie dolega. W piatek idziemy na badanie usg i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze! Dzidzia jak narazie mało się rusza ale już coś tam czuję!!! Sa to, za każdym razem, nieoczekiwane i bardzo delikatne ruchy :-))  Od teraz będzie ich już coraz więcej i więcej i więcej :-))


sobota, 5 lutego 2011

One born every minute....

I tak oto z pięciu tygodni zrobiło się pięć miesięcy jak już jesteśmy w ciąży. Czas ucieka nieubłagalnie i coraz bliżej rozwiązania. Jeszcze kilka dni temu wspominaliśmy z Pawłem dzień, w którym dowiedziałam się, że spodziewamy się dziecka....było to na początku listopada i byłam wtedy mniej więcej w 5-tym tyg. Od tamtej pory Dzidzia rośnie a razem z nią mój brzuszek. Jak narazie przytyłam niecałe 7kg - więc myślę, że nie ma tragedii. Poza tym zbliża się ten czas, w którym powinnam spodziewać się ruchów Dzidziusia.... no i czekam i  czekam i nic się nie dzieje :-)) Codziennie jak kładę się do łożka to mówię " No rusz się leniuszku!!" i co??  i nic!!! Jak narazie zero odzewu hihihi!!!
Poza tym, od jakiegoś tygodnia wkręciłam się niesamowicie w program dokumentalny CHANNEL 4 pt. ONE BORN EVERY MINUTE! Większość znajomych twierdzi, że jestem szalona i że raczej nie powinnam oglądać tego typów dokumentów przed prodem .... aleeee ja uważam, że to jest  fascynujące!!! Codziennie oglądam po dwa odcinki, przeżywając razem z bohaterkami narodziny ich maleństw!! Każdy poród jest inny  i totalnie nieprzewidywany!!! Oglądając ten program za każdym razem zastanawiam się jak ja będę regować na to wszystko...ból, badania, szpital???!!! Tysiące pytań przechodzi przez moją głowę ale na odpowiedż będę musiała jeszcze troszkę poczekać ;-) W każdym bądż razie serdecznie zachęcam do obejrzenia choć jednego odcinaka...zobaczycie jak to wciąga!!! A najlepszym ubawem są reakcje niektórych Tatusiów!!! Ojj idzie się uśmiać!!!  ONE BORN EVERY MINUTE znajdziecie na www.youtube.com.

czwartek, 27 stycznia 2011

:-)

O:  Kochanie czy zrobisz obiad a ja pozmywam naczynia??
P:   A może ja pozmywam bo jest dużo naczyń?  A Ty zrobisz obiad zaledwie w 10 min.
O:  Nieee, Ty zrób obiad a ja pozmywam...nie ma aż tak dużo naczyń.
P:   Chciałem Cię tylko odciążyć kochanie!
O:  Nooooo  OD-CIĄŻYĆ to mnie się już nie da!!!! hihihihihi :-)))))

sobota, 22 stycznia 2011

wolny weekend ...

To pierwszy wolny weekeend od świąt...ojjj jak miło! Tylko co tu robić?? pogoda tragiczna-nieustanna mgła, deszcz, i niskie temperatury-nawet na spacer iść nie można. Do marketu na zakupy też nie można, bo odkładamy kasę na remont, a w domu siedzieć to też tak jakoś średnio ciekawie. A ja poszłabym gdzieś w góry albo pojechała nad morze...a tak w sumie to wyskoczyła bym na weekend pod namioty :-))) pragnień wiele jednak o ich realizacji, jak narazie, można zapomnieć i nie pozostaje nic innego jak kino domowe i popcorn :-)

niedziela, 16 stycznia 2011

Wiosna ach to ty !!!!


Dziś rano zauważyłam w swoim ogródku przebijające się z zamarzniętej ziemi KROKUSY!! A to pierwsza oznaka wiosny :-)))

czwartek, 13 stycznia 2011

widziałam swoje szczęście :-)

Wczoraj widziałam swoje szczęście tzn. naszego Dzidziusia. Ależ to było niesamowite uczucie :)) Dzidzia ruszała się na prawo i lewo, wyciągneła się jakby była po długiej drzemce i nawet miała czkawkę :-))) Wszystko było  dobrze widać, każdy ruch i gest tej malej istotki :-) szkoda tylko, że jak narazie jeszcze jej nie czuję ale myslę, że to kwestia kilku tygodni :-)) Od mojego ostatniego scanu Dzidziuś znacznie urusł i ma duży nos haha-to chyba po Tatusiu :-)) Sama opieka medyczna jak narazie jest na dobrym poziomie. W przyszłym tygodniu pobiorą mi krew pod kontem Syndromu Downa. Następnie w 20 tyg będę miała kolejny scan pod kontem wszystkich innych ewentualnych abnormalii. Następnie około 30 tyg zaproszą mnie na szkolenie by wiedzieć jak poprawnie karmić dziecko piersią. Ponadto do 6 tyg życia dziecka będę objęta opieką owego zespołu w przypadku jakichkolwiek problemów z karmieniem. Poza tym jest pełno innych z zajęć dla przyszłych Mam, z których będę mogła skorzystać. Wszystko brzmi to bardzo dobrze, a jak to wyjdzie w praktyce to zobaczymy już wkrótce ;-)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

plany, plany.....

Miałam dziś dzień wolny od pracy i pełno spraw do zalatwienia. Dzień zleciał bardzo szybko a w mojej głowie pozostało kilka pytań na które, powinnam znać odpowiedż. Niestety tak nie jest bo.... skąd tu wiedzieć jak się będę czuła za kilka miesięcy?? i w jakim momencie chcialabym zacząć urlop macierzyński???  Czas ucieka, formalności w pracy trzeba zalatwić i już teraz wszytsko zaplanować. Szkoda, że nie mam magicznej kuli, w której zobaczyłabym bliską przyszłość. Nie pozostało mi więc nic innego jak tylko zapalnować najbliższe miesiące i bacznie trzymać się ustalonych planów. Pierwszym planem do realizacji jest REMONT MIESZKANIA...mam nadzieję, że zaczniemy go już w polowie lutego. Po ukończeniu remontu planujemy natychmiast WYSTAWIĆ MIESZKANIE NA SPRZEDAŻ z ogromną nadzieją, że uda się je szybko sprzedać. Nastepnie w tempie ekspresowym będziemy musieli ZNALEŚĆ NOWE LOKUM ale z tym to już chyba nie będzie wiekszego problemu :-) W miedzy czasie oczywiście PORÓD i RADOSNE MACIERZYŃSTWO!!! Ten ostatni plan podoba mi się najbardziej ;-)

czwartek, 6 stycznia 2011

święta, święta i po świętach !!!

Na przywitanie życzymy (tak, tak jestem już zobligowana pisać w liczbie mnogiej haha) wszystkim szczęśliwego nowego roku...by był 1000 razy lepszy od zeszłego, by spełniły się wszystkie wasze plany, oczekwiania i nadzieje ::-))) Dla nas ten rok napweno będzie bardzo wyjątkowy, ponieważ w okolicach 9 lipca przyjadzie na świat nasza DZIDZIA :-) Podczas pobytu w Polsce byliśmy na badaniach prenatalnych i jak narazie DZIDZIA rozwija się bardzo dobrze i oby tak dalej! Za tydzień idziemy na kolejene badanie USG i może dowiemy się czegoś więcej. Jest jednak jeden aspekt, którego nie chcemy poznać ....a mianowicie PŁEĆ dziecka ;-) Tak sobie pomyślałam ostatnio, że  w dzisiejszych czasach wszyscy, już od pierwszych miesięcy ciąży, chcą wiedzieć czy to chłopak ??? czy dziewczynka?????...i jak dziecko przychodzi naświat to praktycznie nie ma NIESPODZIANKI!!! Dlatego też chciałabym by w naszym przypadku było inaczej :-))) A tak poza tym to wkroczyliśmy w 14 tydzień ciąży i czujmy się znakomicie :-) wszystkie dolegliwości poszły w niepamięć i poza lekkim zmęczeniem jest OK! Oby tak dalej!!!

Jeśli chodzi o świateczny pobyt w Polsce to był bardzo udany. Większość czasu spędziliśmy z rodziną i oto właśnie nam chodziło. Na powitanie Zuzka przywitała nas ospą, ale na szczęście ja już ją przechodziłam więc nie było zagrożenia! Muszę przyznać, że Zuzka jest MASAKRYCZNIE REWELACYJNYM dzieckiem i każda spędzona z nią chwila jest na wagę złota! Ma niespełna 2 lata i powala swoją inteligencją i urokiem osobistym!!! Obecenie jest na etapie pogłębiania języka polskiego i momentami angielskiego, co w końcowym efekcie jest ogromnym ubawem dla całej rodziny. Niektóre jej teksty i zwroty w odniesieniu do danych sytuacji są powalające!!! OJJ TAK-mieliśmy ubaw po pachy hahah :-) Nie da się tego opisać, to trzeba zobaczyć, a Ci którzy ją widzieli wiedzą doskonale o czym mówię!!! ZUZKA IS THE BEST!!!!  Poza Zuzką nasza uwaga była także skupiona na kuzynie Zuzi KOSTKU :-) Ten uroczy urwisek ma niespełna rok i z dnia na dzień coraz bardziej stara się śledzić i kopiować poczynania naszej Zuzy. Problem jednak w tym, że Zuzka za chiny ludowe nie chce się z Kostkem dzielić ani zabawkami, ani jedzieniem a nie wspomnę już o Babci Heli, Mamie czy Tacie. Mamy jednak nadzieję, że jak na DAMĘ przystało Zuzia szybko z tego wyrośnie i Kostek stanie się jej najlepszym przyjacielem, z którym podzieli się nawet ostatnią czekoladką ;-)

Sylwestra i Nowy Rok spędziliśmy w rodzinnym gronie w Bukowinie Tatrzańskiej. Wyjazd był udany i nawet pogoda dopisała. Paweł nauczył się jeżdzić na desce z czego jestem bardzo dumna. I choć spędziłam troszkę czasu na stoku narciarskim (w roli osobistej ZUZOWEJ i KOSTKOWEJ opiekiunki haha) to nie było mi dane pojezdzić na nartach, ale mam wielką nadzieję, że przyszłej zimy nadrobię zaległości :-)  więć byle do następnej zimy hej hej !!!
















poniedziałek, 13 grudnia 2010

trzymamy kciuki :-)

Mocno trzymamy kciuki za Olę i jej małego bobaska, który jak wszystko dobrze pójdzie, już jutro przyjdzie na nasz świat!!!!!  Szczęśliwego, szybkiego i jak najmniej  bolesnego rozwiązania!!! Trzymajcie się ciepło, jesteśmy z Wami!!!

piątek, 10 grudnia 2010

mam nerwy %)

Otóż zaczęło się od tego, że dwa dni temu moje auto odmówiło mi posłuszeństwa. Przyjęłam tą informacje do wiadomości dosyć łagodnie zwalając na bardzo niskie temperatury! Na całe szczęście na drugi dzień miało przyjść ocieplenie więc miałam wielką nadzieję, że samochód odpali bez wiekszych problemów. MYLIŁAM SIĘ jednak!!!! Nie odpalił :((( od tego momentu zaczęła się wielka nerwówka.... Zadzwoniłam, do AA (pomoc drogowa) informując co się stało. Oczywiście PRZYJADĄ ale nie wiadomo kiedy...może nawet do 3 dni BOOOO moje auto nie stoi na głównej drodze a na parkingu. Priorytetem są kierowcy ktrórzy stoją na głównych drogach lub autostradach!!! Cudnie...pomyślałam!!! Uprzejma Pani jednak zaproponowała, że jeśli pójde do najbliższego mechanika, który naprawi moje auto to oni pokryją koszty naprawy. Więc nie zastanawiając się długo ruszyłam na poszukiwania mechanika w MILNGAVIE. Znalazłam aż dwóch i każdy jeden odmówił mi naprawy auta z różnych przyczyn WRRRRRRR!!! Wróciłam uprzejmie do pracy i zadzwoniłam do serwisu ARNOLDA CLARKA z pytaniem czy moje auto jest ciąge na gwarancji... jak się okazało JEST! Otrzymałam numer telefonu pod który mam zadzwonić i przyjadą sholować moje auto do serwisu. Zanim jednak do nich zadzwoniłam postanowiłam się upewnić czy AA pokryje owe koszta holowania na drugi koniec GLASGOW.  Pan z obsługi klienta w AA trzy razy powtarzał, że miałam znaleść najbliższy warsztat...wogóle do niego nie docierało to co mówiłam, że ODMÓWILI  MI NAPRAWY AUTA dlatego zadzwowniłam do servisu. W końcu potwierdził, że pokryją owe koszta UFFFF.
 Po ponad trzech godzinach biegania, załatwiania itd. postanowiłam zadzwonić do servisu i cooooo??? i nikt nie odpowiadał przez ponad kolejne dwie godziny :(((( ręce mi opadły i się poddałam!!! to nie na moje nerwy!!! Wszystko tak zawsze pięknie wygląda w reklamie, lub w banku gdy masz coś podpisać, ale gdy tylko przychodzi do prawdziwego życia i z nim problemów związanych NIKT NIKOMU tak łatwo i szybko nie pomoże!!!!! Na sam koniec zadzwonił mój Tata i powiedział, że być może auto się tylko zapowietrzyło i on spróbuje to naprawić!!! Dziś cała nadzieja w moim Tacie, a jeśli się nie uda to chyba zwariuję.....tym bardziej, że już za 7 dni mamy ruszać tym w długą podróż do polski!!!! Jak narazie wszystko stoi pod wielkim znakiem ??????????????????????????????????

piątek, 3 grudnia 2010

wyniki testu, który znalazłam w necie hahah

Chłopak czy dziewczynka ?
Ankieta oparta na mądrościach ludowych.
Wypełnij ankietę na podstawie odpowiedzi mamy i będziesz wiedział/a jakiej płci będzie dziecko.
Jeśli nie znasz odpowiedzi na pytanie zostaw je puste, nie wpłynie to na odpowiedź.
Wynik:
Na 48% będzie to chłopczyk.
Na 52% będzie to dziewczynka.
A to dlatego, że:
• Dodatkowe kilogramy zlokalizowały się na brzuchu - chłopiec
• Włosy na Twoich nogach rosną tak samo jak przed ciążą - dziewczynka
• Masz wysoko brzuch - dziewczynka
• Śpisz w łóżku z głową na północ - chłopiec
• Stopy marzną Ci teraz bardziej, niż przed ciążą -chłopiec
• Lubisz piętki chleba - chłopiec
• Przyszły tato nie przybiera na wadze - dziewczynka
• Babcia ma siwe włosy - chłopiec
• Nie miałaś porannych nudności we wczesnej ciąży - chłopiec
• Nie wyglądasz dobrze w ciąży - dziewczynka
• Twoje piersi powiększyły się nieznacznie - chłopiec
• Liczba stanowiąca sumę: lat mamy w momencie poczęcia dziecka i numeru miesiąca,
   w którym doszło do poczęcia jest liczbą nieparzystą - dziewczynka
• Igła nad brzuchem kręci się wkoło - chłopiec
• Mocz jest przejrzysty, o żółtej barwie - chłopiec
• Wolisz potrawy słone lub kwaśne - chłopiec
• Twój nos pozostał bez zmian - dziewczynka
• Objadasz się mięsem i serami - chłopiec
• Częstotliwość uderzeń serca maluszka wynosi powyżej 140/min - dziewczynka
• Uwielbiasz sok pomarańczowy - dziewczynka
• Nie odczuwasz bóli głowy - dziewczynka
• Twój brzuch wygląda jak arbuz - dziewczynka
• Pokazujesz ręce stroną dłoniową do góry - dziewczynka
• Podnosisz kubek za ucho - chłopiec

środa, 1 grudnia 2010

zima zima zima....

Od kilku dni mamy niesamowitą i jak najbardziej niespodziewaną w ZIMĘ!! Niespodziewaną bo uderzyła z wiekim impetem już w listopadzie. Mówią, że to pierwsza taka sroga zima na wyspach od ponad 17 lat. Zoskoczyła wszystkich do tego stopnia, że wszystkie szkoły i uniwersytety zostały zamknięte na kilka dni. Komunikacja miejska w weekend prawie wogóle nie istniała. A co lepsze... prawie każdy szkot skorzystał z okazji i nie poszedł do pracy!!! Też mogłam zostać w domu, ale jakoś serce mi nie pozwalało i dzielnie wybrałam się do pracy!!! Gdy do niej dotarłam pięć dziewczyn zadzwoniło, że nie są w stanie dojechać :-)) Jednak dla mnie taka zima to normalka, więc nie było mowy by się wymigać od pracy !!!
Nie ukrywam, iż mam głęboką nadzieję, że za dwa tygodnie pogoda się zmieni i troszkę złagodnieje, bo nie mam zamiaru jechać do polski ponad 3 dni :(( Zaczeliśmy już się powoli przygotowywać do wyjazdu. Dziś wymieniliśmy opony na zimowe! Gdyby nie ten wyjazd to pewnie nie wydawalibyśmy na nie tylu pieniędzy.  W szkocji mało kto wie, że wogóle takie istnieją  :-))) Do wyjazdu zostały już tylko dwa tygodnie i niemogę się już doczekąć gdy zobacze najbliższych!!! A szczególnie moją najukochańszą pod słońcem Zuzkę!!! Dziś rozmawiałam z Zuzią na skype ale szczegółów naszej rozmowy nie będę lepiej zdradzała ;-)

piątek, 26 listopada 2010

"nieeeeeeeeeedobrze"

Przez ostatnie tygodnie jednak nie czułam się najlepiej :( nieustanne uczucie mdłości dawało nieżle mi popalić. Nie było minuty bym nie czuła się "niedobrze". Głodna byłam bez przerwy ale o jedzeniu mogłam zapomnieć.. to był jakiś koszmar! Choć tak myślę, chyba nie taki najgorszy ten koszmar, bo praktycznie nie odwiedziłam ani razu kibelka w celu tego zmysłowego bbbuuuueeeeeeeee :-))) Na szczęście od 3-4 dni czuję się wyśmienicie i moje niemiłe mdłości poszły w niepamięć! Jeść mogę wszystko na co tylko mam ochotę i jest mi z tym dobrze. Co prawda jak owe symptomy ciąży ustały zaczełam powątpiewać czy aby napewno w niej jestem hahaha :-) Moje ciężarne koleżanki uspokoiły mnie jednak,  mówiąć,że one wcale nie mają objawów ciążowych,, więc powinnam się cieszyć, że ustąpiły! Czy rosnę??? sama nie wiem...wydaje mi się, że NIE ale chyba się mylę :-)))))

sobota, 13 listopada 2010

ale by były jaja gdyby to była prawda :-)

Oto co wyczytała na jednym z portalów internetowych dla przyszłych Mam - że w 8 tyg ciąży na ciążę mnogą mogą wskazywać następujące objawy tj.
-szybsze przybieranie na wadze,
-szybsze powiekszanie się obwodu brzucha
-uczucie ciężkości w miednicy
-wieksze zmęczenie oraz żylaki

Powiedzmy, że oprócz żylaków mam te wsztkie objawy :-)) ale były by JAJA gdyby to się okazało prawdą! A co najlepsze to mój Dziadek był bliżniakiem więc istnieje takie prawdopodobieństwo!!! 

środa, 10 listopada 2010

wielkie odliczanie rozpoczęte...

Tak, tak zostało już tylko 5 tyg jak będziemy ruszać w długą podróż do Polski. Tym razem zdecydowaliśmy się jechać samochodem, ponieważ bilety lotnicze były bardzo drogie. Już od wakacji była mowa, że na święta będziemy w Polsce więc nie było mowy o zmianie planów. Nie mogę się już doczekać jak zobaczę moich bliskich,  a w szczególności moją najsłodszą bratannicę Zuzkę! Wczoraj Mama puściła mi nagranie video na którym Zuzia machała mi PA PA i śpiewała piosenki!!! Jakaż ona jest słodka!!! Tym bardziej, że coraz więcej mówi!!! Ale Cię wyściskam jak się zobaczymy!  Mam nadzieję, że podróż zniosę dobrze i będę w stanie prowadzić auto razem z Pawłem. Jak do tej pory nie mogę narzekać...nic mi nie dolega.... no poza tymi kilkoma dniami gdy strasznie bolały mnie plecy...ale to już przeszłość. Oby tak dalej...zero mdłości, wrażliwości na zapachy, żadnych zachcianek itd :-)) Jedyne co zauważyłam to, że ROSNĘ!!! I to chyba mnie przeraża...ta masa ciała, która mi przybędzie!!! Mama ze mną przytyła 30 kg....to jakis koszmar!!!!  :-))) Mam nadzieję, że da się jakoś nad tym zapanować ???

piątek, 5 listopada 2010

Ach ten krzyża ból ....

Nie to żebym narzekała ale.... to dopiero początek a już odczówam niesamowity ból w krzyżu :(( zaczeło się jakieś trzy dni temu i końca nie widać. Ani stać, ani siedzieć, ani klęczeć czy leżeć...boli niezależnie od pozycji oraz pory dnia i nocy! Poszłam do apteki z nadzieją, że jakiś krem dostanę do smarowania ale nic z tego! Kobietom w ciąży generalnie nic nie wolno hahha :-) Mama poradziła AMOL,który (po wcześniejszym spawdzeniu i upewnieniu się, że bezpieczny) na chwilę podziałał i załagodził ból...ale przecież nie moge wylać na siebie całej butelki za jednym razem :((( Żeby było zabawniej, rozmawiałam dziś z moją Bratową, która uswiadomiła mi, że takie bóle mogę odczuwać do samego końca mojego błogiego stanu a może nawet i dłużej, jak w jej przypadku :(((  I tak nie jest żle, bo poza owym bólem krzyża, nie doskwierają mi  żadne inne ciążowe dolegliwosci-jak narazie oczywiście!!! ;-)

Więc nie zostaje mi nic innego jak zacisnąć zęby i byle do przodu :-))))))
P.S.
Dziękujemy za wszytskie miłe słowa i gratulacje!

czwartek, 28 października 2010

Dear Kate...

Instead of counting candles,
Or tallying the years,
Contemplate your blessings now,
As your birthday nears.
Consider special people
Who love you, and who care,
And others who’ve enriched your life
Just by being there.
Think about the memories
Passing years can never mar,
Experiences great and small
That have made you who you are.
Another year is a happy gift,
So cut your cake, and say,
"Instead of counting birthdays,
I count blessings every day!"

poniedziałek, 25 października 2010

Doktor GOOGLE

W zeszły piatek poszłam do lekarza na badanie krwi. Przy okazji postanowiłam się dowiedzieć czy choroba na którą zachorowała moja mama jest dziedziczna i jakie są szanse odziedziczenia jej w moim przypadku. Pan Doktor popatrzył na mnie z wielkim zdziwieniem i po krótkiej chwili stwierdził, że nie ma pojecia i będzie musiał to sprawdzić. Pomyślałam sobie OK, POCZEKAM. Powiedziałam Doktorowi, że jak przyjdę na kolejne badanie krwi to będzie mógł mi podać więcej informacji. Tym czasem Doktor nagle zaczął czegoś szukać w komputerze...  nagle zobaczyłam, że wertuje strony w wyszukiwarce GOOGLE  na temat tej choroby ....i po 10 minutach spędzonych w sieci odpowiedział na nurtujące mnie pytanie!!! Odpowiedż była bardzo ogólna, niepewna i niewystarczająca dla mnie! Tyle a może nawet i więcej sama wyczytałam już wcześniej w internecie. MASAKRA!!! Wiem, że lekarz to nie chodząca encyklopedia medyczna, i że nie jest w stanie wszystkiego zapamiętać, ale sam fakt, że na oczach swojego pacjenta przeszukuje pierwsze lepsze strony internetowe jakoś mnie bulwersuje!!! W dodatku po tak minimalnym zapoznaniu się z tematem DAŁ MI ODPWIEDŻ  ktróra, gdyby trafiła na bardziej podatny grunt, mogłaby spowodować załamanie psychiczne pacjenta!!!!  Na szczęście nie wziełam sobie jego informacji do serca!!  Nie pozostaje mi nic innego jak samej dogłebnie wczytać się w prace naukowe różnych lekarzy, którzy zajmują się badaniami nad ową chorobą!

czwartek, 21 października 2010

do trzech razy sztuka....

no to kupiliśmy już trzecie auto w tym miesiącu...z nadzieją, że TO OSTATNIE...do trzech razy sztuka :::)

wtorek, 19 października 2010

a na poprawę humoru - tylko pyszne jedzenie :-)

Z uwagi na fakt, że zła passa nas nie omija postanowiłam coś zmienić i poprawić sobie nastrój :-) a nie ma nic lepszego jak dobre i smakowite pyszności. Oto jedna z nich- sałatka z dynią i rukolą !!! Przepis znalazłam w internecie...POLECAM!!!

-15 dkg miąższu z dyni  
-1/2 szklanki z oliwy
-sok z cytryny
-sól ,pieprz
-garść rukoli
-1/2 szklanki suszonych pomidorów z zalewy
-parmezan
-orzechy włoskie
-ocet balsamiczny

Miąższ dyni pokrój w możliwie najcieńsze plastry, a te potnij następnie w słupki. Przełóż do miski. Oliwę wymieszaj z sokiem z cytryny, przypraw do smaku solą i pieprzem, powstałym sosem zalej dynię. Marynuj ją co najmniej 4 godziny pod przykryciem i w chłodnym miejscu.Listki rukoli opłucz, dokładnie osusz na papierowym ręczniku. Suszone pomidory potnij w wąskie paski. Parmezan zetrzyj na cieniutkie płatki. Zamarynowaną i osączoną z marynaty dynię ułóż na talerzu, posyp rukolą, suszonymi pomidorami i płatkami parmezanu, przemieszaj. Orzechy upraż na suchej patelni, posiekaj drobno, posyp sałatkę. Tuż przed podaniem skrop octem balsamicznym.

wtorek, 12 października 2010

smutne lecz prawdziwe!!

Przed chwilką dowiedziałam się o tak strasznym wypadku samochodowym, który wydarzył się w Polsce. Niewyobrażalna tragedia dla tych wszystkich rodzin!!!
Słuchając jednak wiadomości dowiedziałam się, że Polska zajęła 5-te miejsce w europie pod względem liczby wypadków samochodwych!!! MASAKRA!!!!!  Uważam, że nasze polskie przepisy drogowe, są za łagodne dla kierowców...powinny być maksymalnie zaostrzone tj. w WIELKIEJ BRYTANII. Tu każdy kierowca może zdobyć tylko 12 punkow karnych, które kasują się po 3 latach nastomiast zostają zapisane w rejestrze na 4 lata. Ponadto kierowca posiadający 9 punktów nma nikłe szanse otrzymnia pracy w zawodzie kierowcy. Jeżdżąc po tutejszych drogach zauważyłam, że NIKT SIĘ NIE ŚPIESZY, jest duża kultura jazdy, a co najważniejsze, wszyscy jeżdzą bezpiecznie i wyrozumiale dla innych mniej doświadocznych kierowców!! Mam głęboką nadzieję, że ta tragedia da do myślenia naszym rządowym przedstawicielom i zrobią wszytsko by zaostrzycz przepisy a tym samym zmniejszyć liczbę wypadków!!!! 
 Wysłałam ten wpis mailem do Prezydenta...może przczyta :-)

sobota, 9 października 2010

piaskiem w oczy...

 O: "bogaci maja wszystko na tacy podane a biednym piaskiem w oczy"
 P: "kochanie, nie piaskiem tylko biednym wiatr w oczy"
 O: "jaki wiar? piasek!! bo bardziej boli :-)) "



Taki oto dziś  rano był dialog pomiędzy mną i Pawłem.
Co prawda to prawda, że nie ma w życiu lekko....zawsze coś! A to, od ponad pół roku mamy nieustanny problem z boilerem...brak ogrzewania a nie wspomne już nawet o braku ciepłej wody, przez co poparzyłam sobie wrzątkiem noge  w zeszły piatek :( Hydraulik przychodził i odchodził, obiecał że wróci aż w końcu zadzwonił i powiedział, że jest w szpitalu!!! Poza tym ciągle coś się działo z Pawła rowerem, aż w końcu padł na amen. Kupiliśmy więc auto które w ciągu zaledwie 5 dni popsuło się aż dwa razy :((( Jakby tego było mało mamy nieustanne problemy  z sąsiadami, którzy doprowadzili mnie do totalnej schizy. Zachowuje się nienaturalnie, wiem o tym, ale nie potrafie nad tym zapanować... I tak bym mogła wymieniać i wymieniać ale po co.../?? W naszym przypadku troszkę się tego nazbierało i powoli zaczynam mieć tego dość...tylko jak tu zamienić nieustannego pecha na niekończące się szczęście??? czy ktoś zna jakaś receptę??? 

czwartek, 7 października 2010

Wszystkiego najlepszego Mamusiu :-)

Mamo w dniu Twoich urodzin składam Ci najserdeczniejsze życzenia, przede wszystkim dużo zdrowia, zdrowia i ogromu szczęścia na każdy nadchodzący dzień. Życzę Ci także by codziennie świeciło dla Ciebie słońce i każda chwila wypełniona była radosnymi jego promieniami!! Pamiętaj, że to właśnie Ty jesteś naszym SŁOŃCEM na niebie!!! Kocham Cię MAMO!!!! Ola

czwartek, 30 września 2010

kara za grzechy....

tak, tak...zostałam ukarana przez tego na górze!!! a za co?? za brak zrozumienia :(((
jak już wcześniej pisałam, postanowiłam chodzić na basen conajmniej dwa razy w tygodniu. W zeszlym tygodniu wyciągnęłam na basen Mamę z Fioną. Wszystko odbywało się w wielkim pośpiechu bo oczekiwałam na hydaulika, który miał się zjawić po 18-tej. Tak pogoniłam Mamę, że biedna, pod samym basenem zoriętowała się, że zapomniała pieniedzy. Problem tkwił w tym, że zabrałam tylko 10 funtów a za trzy osoby musiałabym zapłacić 10.20 !!!! No i tak z kuli głupich 20 pensów zaczęłam się dąsać..noo i byłam troszeczkę nerwowa haha :-) nie mniej jednak akcja BASEN zakończyła się pomyślnie, gdyż Kevin przywiózł Mamie pieniadze i spokojnie pomoczyłyśmy się w chlorowanej wodzie :-))

Natomiast dziś Paweł skończył wcześniej pracę wiec padło hasło BASEN! W pośpiechu spakowałam wszystko do torby i ruszyliśmy się popluskać! Dodam jeszcze, że w chwili obecnej basen jest naszym wybawieniem ponieważ mamy popsuty piecyk gazowy i od tygodnia nie mamy ani kropli cieplej wody!!! Uradowana faktem skorzystania z "cieplego" prysznica rozebrałam się w szatni do rosołu i w tym też momencie rozumiałam, że spakowałam wszyyyssssssssssssstttkooooooo poza moim strojem kąpielowym!!!
Od razu pomyślałam-->> to kara za brak wyrozumiałości do mojej mamy !!! KARA MUSI BYĆ I NIE MA ŻE BOLI!!!! a na basen wracam jutro hahah ... miejmy nadzieję, że niczego nie zapomnimy ANI JA ANI MAMA!

czwartek, 23 września 2010

(NIE)NOWO-ROCZNE postanowienie....

Choć do Nowego Roku jeszcze torszkę czasu nam zostało pomyślałam jednak, że nigdy nie jest za pożno na NOWE POSTANOWIENIA :-) Zima nadchodzi wielkimi krokami co zaczyna mnie to torszke przerażać boooo jak to zwykle bywa...długa zima, krótkie dnie i zwiększona ilość czasu spędzonego na kanapie przed telewizorem lub komputerem....a co za tym idzie WIĘCEJ CIAŁA czyli tak bardzo kochanych przez kobiety kilogramów !!! Dlatego też postanowiłam coś zmienić i zapisałam się na basen :-)) Zawsze miałam wiele chęci do regularnego uczęszczania na jakiekolwiek zajecia zwiększające moją aktywność ruchowa gorzej jednak było z ich realizajcą! Zawitałam na zajęciach raz, drugi, trzeci i jakoś zapał szybko mijał jednak TYM RAZEM BĘDZIE INACZEJ!!!! OBIECUJĘ!!!
Basen w miarę blisko, karnet nie drogi a i czas się znajdzie :-)) tym bardziej, że Paweł ma zamiar mi towarzyszyć :-)) i tak oto zgodnie z moim (NIE)NOWO-ROCZNYM POSTANOWIENIEM w tym tygodniu na basenie byłam już dwukrotnie!! Jak narazie odczuwam ból mięśni ale to chyba normale :-))) mam nadzięje, że mojego zapału będzie przybywało z każdym nadchodzącym dniem co tylko wyjdzie mi na zdrowie :-)))

niedziela, 19 września 2010

Dziś pierwsza rocznica ślubu :-))











Dziś przypada nasza pierwsza rocznica ślubu :-))
Tak jakoś ciężko uwierzyć, że to już rok za nami....a jednak!!!
A to oznacza, że Kocham Cię Mężu mój drogi o 365 dni mocniej niż rok temu!!!

Barry Manilow... piosenka na nasz pierwszy taniec...cudna!!!

poniedziałek, 13 września 2010

...

Trzy słowa najdziwniejsze

Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.

Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.

Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie...

Wisława Szymborska

sobota, 4 września 2010

zabierz ją właśnie tam...gdzie jutra słodki smak... :-))




Czasami w życiu tak bywa, iż pomimo faktu, że bardzo czegoś pragniemy to z różnych przyczyn, nie możemy MIEĆ, DOŚWIADCZAĆ lub gdzieś BYĆ!
tak się też stało w moim przypadku... otóż dziś zamiast siedzieć w szlafroku i popijać piwo powinnam była być na ślubie PRZYJACIÓŁ KINGI i MICHAŁA, by móc z nimi przeżywać ten radosny dla nich dzień!!!! zwielu ważnych i mniej istotnych powodów nie ma nas dziś z nimi dlatego pomyślałam, że dodam coś od siebie.

To już prawie rok jak bawiliśmy się wszyscy rok temu na naszym ślubie w SZymkówce!!!
Między innymi właśnie w tym dniu Kinia złapała mój bukiet, co z zgodnie z tradycją oznacza ŚLUB!!! I jak widać, w przypadku Kingi tradycja się spełniła i od kilku godzin jest żoną mojego przyjaciela Michała!!!

Kochani...mieliście lepsze i gorsze chwile ale bardzo się cieszę, że w końcu zdecydowaliście się BYĆ RAZEM na DOBRE I NA ZŁE!!!
Kiedy to czytacie, jest już pewnie po wszystkim.Siedzicie przytuleni do siebie i czytacie kartki z życzeniam,...oglądacie prezenty, może uronicie kiklka lez wzruszenia i szczęscia.Tak -jak do tej pory-najwspanialsza chwila w Waszym życiu jest już za Wami.Nie oznacza to jednak, że nie ...będzie jeszcze wspanialszych - czego Wam życzymy.Bądzcie cale życie tak szczęśliwi i radosni jak w tym szczególnym dla Was dniu.Obdarzajcie się nawzajem miłoscią, śmiejcie się, rozmawiajcie.Pamietajcie, że teraz zaczyna się prawdziła miłość - pobłogosławiona przez Tego na górze :-))

Wszytskiego najlepszego na nowej drodze życia życzą
Ola i Paweł :-)))

Keane - Everybody's Changing




oto piosenka z którą mam wiele wspomnień...
dziś uslyszałam ją w sklepie i tak jakoś dziwnie mi się zrobiło...