Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żłobek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żłobek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2012

to co cieszy.... :-))

to co cieszy to to, że kupiłam bilety dla siebie i Amelii na maj do Polski :-) pierwotnie miałyśmy lecieć na początku czerwca aleeee mama gapa nie zorientowała się, że dokładnie w tym samym terminie rozpoczyna się w Polsce Euro 2012, i ceny biletów będą mega drogie. Przy tak wysokich cenach nie byłabym w stanie polecieć, a tego faktu bym chyba nie przeżyła, bo na początku maja przychodzi na świat mój bratanek i po prostu muszę go zobaczyć i ucałować! No a nie wspomnę już, że wraz z Amelią tęsknimy za Zuzią :-))) z resztą z tego co widzę i słyszę to Zuzia za nami też ;-)))) Tak więc bilety kupione i nie ma odwrotu :-))) Lecimyyyyyy

A tak poza tym to moja Amelia dziś mnie zaskoczyła :-) dziś rano podczas zabawy ze mną po raz pierwszy raczkowała do przodu! Ależ było moje zdziwienie i radość wielka. Bo jak do tej pory to bardzo mobilna była, a i owszem, ale przemieszczała się we wszystkie strony tylko nie do przodu. Nawet Pani w żłobku powiedziała, że Amelia takie akrobacje wyprawia jak mało które dziecko haha :-) szpagaty, kocie grzbiety, wyciąga się na prawo, lewo i do tyłu przez rękę lub nogę, jak tylko popadnie haha :-) ale do przodu było beeeeeeeeeee i ani jej się śniło wysilić choć troszeczkę aż do dnia dzisiejszego! Tak więc nareszcie i teraz to mam nadzieje, że będzie śmigać po mieszkaniu jak torpeda! Jutro Tata zamontuje bramkę na schody, żeby było bezpiecznie :-) A jak już jesteśmy przy Tacie to muszę powiedzieć, że pokazał dwa dni temu Amelce do czego służą nogi. Teraz gdy staramy się Ją posadzić to ona trzyma je tak sztywno, że nie da rady, po prostu chce chodzić :-))) Córciaaaa nie za dużo tych nowych osiągnięć jak na dwa dni, co??? żartuję oczywiście!!! cieszę się bardzo z każdego kolejnego kroku milowego mojej ślicznotki!

A wracając do żłobka, to rozmawiałam z jej opiekunką, która powiedziała, że Amelia zaaklimatyzowała się bardzo dobrze, przeważnie jest bardzo radosna, uśmiechnięta i zawsze chętna do zabawy z innymi dzieciakami :-) Choć ostatnio jak Ją zostawiam to tak dziwnie na mnie patrzy... zastanawiam się czy jednak i tak mnie nie ominie etap płaczu przy rozstaniu????

Poza tym Amelka coraz częściej i lepiej pije wodę z sokiem malinowym z butelki oraz coraz częściej zaczyna gryźć więc jesteśmy na dobrej drodze do kolejnego etapu usamodzielnienia się  :-)

A na sam koniec powiem, że czuję się o wiele lepiej choć nadal odczuwam delikatny ból uszu i gardła, mam nadzieje, że to jednak szybko mi przejdzie. Przy okazji wspomnę, że zawsze miałam problemy z powiększonymi migdałami ale jak do tej pory chyba nigdy nie miałam ropnej anginy. Bynajmniej nie pamiętam. Teraz z perspektywy tych ostatnich 10-ciu chorowitych dni mogę przyznać, że to był koszmar! A co dziwne, ból gardła nie był aż taki nieznośny jak bóle stawów i mięśni, czułam się taka bezsilna, że szok! Od wczoraj jest już jednak lepiej więc jutro wracam do pracy :-)

wtorek, 7 lutego 2012

Nursery czyli żłobek :-)

Od końca stycznia Amelka uczęszcza do żłobka i jak narazie wnioskuję JEST W NIM ZADOWOLONA :-)) Spędza w nim maksymalnie po 3 godziny dziennie więc nie ma dramatu. Gdy zaprowadzam ją, zawsze jest uśmiechnięta na widok innych dzieci i nigdy nie płacze jak wychodzę z pomieszczenia. Gdy po nią wracamy zazwyczaj wita nas z wielkim uśmiechem na twarzy. Do tej pory tylko raz zdarzyło mi się, że na przywitanie Amelka się popłakała ale tego dnia akurat troszkę gorzej się czuła z uwagi na ząbkowanie! Generalnie jestem zadowolona z faktu, iż moja córcia może przebywać w towarzystwie innych dzieci i mówiąc fachowo uspołeczniać się czyli obserwować nowe zachowania i postawy rówieśników. Ponadto rozwija i stymuluje rozwój psychoruchowy tj. uczy się mowy, myślenia, pewności siebie oraz różnych melodii, piosenek czy wierszyków. Wiadomo, że na tym etapie rozwojowym dzieci nie są w stanie nauczyć się na pamięć np. piosenki aleee za to są w stanie rozpoznać jej melodię i na nią odpowiednio zareagować. Poza tym dzieci przebywające w żłobku o wiele szybciej usamodzielniają się jeśli chodzi o jedzenie, picie, ubieranie się czy rozbieranie. Tak więc jak widać korzyści jest sporo i warto o nich pamiętać :-)) Poza korzyściami są także wady...choć w naszym przypadku jak narazie można powiedzieć, że praktycznie nie ma wad poza jedną...Amelka od razu dostała katar i pozbyć się go nie może. Jak zobaczyłam pierwszego dnia wszystkie dzieci biegające z zielonymi glutami w nosie wiedziałam, że nas też to nie ominie. Minął tydzień i powitałyśmy katar w naszym domu i jak narazie coś czuję, że pozostanie z nami na dłużej!!! Prędzej czy później katar i tak by u nas zagościł więc dramatu nie ma z tego powodu.
Podsumowując powiem tyle, że jak narazie jesteśmy zadowoleni z zapisania Ameliny do żłobka, a czy tak zostanie to czas pokaże!!!

czwartek, 26 stycznia 2012

Poznajemy i Oswajamy się ze żłobkiem!!

I tak nastąpił dziś ten dzień, w którym byłyśmy na pierwszej wizycie poznawczo-oswajającej w żłobku! Do ostatnich minut przed wizytą byłam przekonana, że nie będę się smuciła z tego powodu ale jednak emocje były silniejsze ode mnie!!! Ale o tym zaraz :-)) W żłobku pojawiłyśmy się o 15-tej. W grupie dziś było około 10 dzieciaczków. Średnia wieku 12 miesięcy, najmłodsza dziweczynka ma 4 miesiące natomiast  najstarszy chłopiec 18 miesięcy. W grupie przewaga chłopców nad dziewczynkami  7:3.
Amelka od początku była w dobrym humorze. Posadziam ją na ziemi a ona rozglądała się do okoła obserwując wszystkie dzieci. Generalnie, podczas mojej rozmowy z jej opiekunką, cały czas bawiła się zabawkami i spoglądała na grupę z uśmiechem na twarzy! To tylko mnie w pewnym momencie tak mocno ścisnęło w gardle i przez moment nawet łzy nazbierały mi się w oczach aleeee starałam się być dzielna i nie pokazać nikomu, że serce mi ściska. Wiem, że to normalne, bo w sumie do tej pory głównie to JA się opiekowałam Amelką a teraz ktoś inny po części zastąpi nasze miejsce! Myśląc zdrowo-rozsądkowo wiem, że krzywda tam się jej nie stanie, że będzie pod dobrą opieką, że towarzystwo innych dzieci pozwli Amelce lepiej i szybciej się rozwijać, że będzie się tam uczyła angielskiego, ja sama też potrzebuję chwilki wytchnienia by nie zwariować, że to tylko 3 razy w tygodniu max po 3 godziny aleeee tak czy siak ścisnęło mi serce!!!  No ale nic, dzielne kobietki z nas przecież więc trzeba sprostać wyzwaniu bez mazania się hahha :-) Jutro wracamy do żłobka tylko tyle, że Amelka zostanie w nim już sama na próbną godzinę!!! A gdzie ja pójdę??? Do domu nie opłaca mi się wracać, więc pewnie będę się błąkać po parku i zastawiać jak jej tam jest, czy tęskni za Mamusią ha hahahhaha :-)))) 
Poza tym już dziś zauważyłam zalety żłobka. Położyłam Amelię na brzuszku na podłodze, a ta obserwując biegające dzieci do okoła zaczęła się denerwować, że biegać nie potrafi iiiii w tych całych nerwach zaczęła co sekundę podnosć pupę do góry starając się poczynić jakieś kroki :-)) Co prawda już od kilku dni tak podnosi swoją pupę ale do tej pory nie robiła tego z tak wielką determinacją haha :-)) więc nie pozostaje mi nic innego powiedzieć jak tylko :
    Everything will be alright my little Amelia!!!

poniedziałek, 5 września 2011

misja ŻŁOBEK!!!

Po mimo faktu, iż do lutego niby daleko to ktoś mnie ostatnio uświadomił, że to już najwyższa pora by wybrać dziecku żłobek. Misja nie łatwa ponieważ żłobków w okolicy kilka i który tu wybrać???? Skupiłam się głównie na dwóch najbliżej położonych. I tak oto dziś, w ten piękny słoneczny i ciepły dzień, wybrałyśmy się z Amelką na wielkie zwiedzanie! Po dogłębnych odwiedzinach i szczegółowych oględzinach ZGŁUPIAŁAM  :-%)  Owe dwa żłobki tak diametralnie różnią się od siebie, że ciężko zdecydować gdzie jest lepiej i w który będzie bardziej odpowiadał naszemu dziecku???!!! Wybór nie łatwy a decyzję trzeba podjąć tuż tuż hmmm....

Zarówno jeden jak i drugi mają pozytywne opinie tutejszego CARE COMMISSION oraz dobre referencje rodziców. Podejrzewam, że dopóki sama nie będę zmuszona zostawić Amelki w jednym z nich, to nie przekonam się, na jakim faktycznie poziomie świadczone są ich usługi. 

Po dzisiejszej wizycie mogę powiedzieć że, ŻŁOBEK nr 1 jest usytuowany w ogromnej hali, wszystkie pomieszczenia znajdują się na jednym poziomie przedzielone cienkimi ściankami działowymi. Jest w nim bardzo kolorowo i powiedziałabym chaotycznie. Odniosłam wrażenie, że panuje tam bałagan i jeden wielki nieład artystyczny haha. Zdaje sobie sprawę z tego, że przy dzieciach ciężko jest utrzymać porządek aleeee nie mniej jednak zabrakło mi go w owym żłobku. Poza tym dzieci maja pełno zabawek, których jest chyba tam za dużo. Dzieci podzielone są na grupy wiekowo. Na każdą grupę przypada określona ilość dzieci i opiekunów. Posiadają ogród, w którym mają różne karuzele i ślizgawki oraz grządki do sadzenia warzyw, owoców i kwiatów. Co mnie zaskoczyło?? A to, że poza grupą dla najmłodszych dzieci czyli od 6 tyg życia do roku, w ogóle nie ma łóżek do spania. Dzieci śpią gdzie popadnie haha :-) Widziałam na własne oczy dzieciaczki śpiące na podłodze, na zwykłych matach do zabawy, przykrytych kocykiem albo w poprzek na fotelu dziecięcym. MASAKRA haha!!! Ogólnie dzieci robią co chcą i jak chcą!!! Oto kilka zdjęć, które były zrobione w dniu otwarcia żłobka-czysto, pięknie itd...w rzeczywistości jest inaczej!!!!

ZŁOBEK nr 2 jest usytuowany w willi. Grupy dla młodszych dzieci znajdują się na pierwszym piętrze natomiast pozostałe dla starszych dzieci na parterze. W tym żłobku w każdej grupie znajduje się zdecydowanie mniej dzieci, porównując ze ZŁOBKIEM nr 1, przy mniej więcej takiej samej ilości personelu.  Każda grupa jest umieszczona w osobnym pokoju, więc dzieci z różnych grup jak tako, nie mają bliskiego kontaktu. Pokoje, w których przebywają dzieci są zdecydowanie skomniejsze, mniej jest w nich zabawek i gadżetów. Panuje ład i w miarę przyzwoity porządek. Łóżeczek jako takich do spania też nie ma wystawionych (na zdjęciu widać jedno. ale to chyba zamierzchłe czasy bo obecnie pomieszczenie to wyglada torszkę inaczej, bardziej nowocześnie). Dzieci śpią w bujaczkach lub na życzenie rodziców w łóżeczku turystycznym. W starszych grupach znajdują się kąciki z wiekimi poduchami, na których dzieci mogą zrobić sobie drzemkę. Oczywiście mają duży ogród do zabawy i miejsce na sadzenie kwiatów, warzyw i owoców.