...jak widać, Amelii nie przeszkadza cieżka praca na zmywaku :) oto nowe jej hobby :-) Trzeba przyznać, że nawet dobra jest w te kulki CHOĆ mało ekonomiczna.... cała wypłata podzie na płyn do mycia naczyń....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amelkowe osiągnięcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amelkowe osiągnięcia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 listopada 2015
czwartek, 18 grudnia 2014
radość wielka....
...gdyż Amelia po raz pierwszy w swoim 3.5 letnim życiu zrobiła kupę do nocnika :-) zdjęcia nie będzie choć takowe posiadamy haha ale niezbyt to apatyczny widok wiec Wam go oszczędzę ;-) Chwila jednak godna zapisania ! Amelia cierpi na chroniczne zatwardzenie i od małego dziecka miała blokadę by robić kupę do nocnika lub kibelka. Za każdym razem prosiła o pieluszkę. Od dwóch dni jednak, uziemiona z chorwitką w domu, nie miałam jak jej kupic pieluszek... więc mówie do Ameli... KUPA DO NOCNIKA LUB KIBELKA...PIELUSZEK BRAK...W MAJTKI ROBIĆ NIE WOLNO! Przyjęła wiadomość bez wiekszego problemu jednak kupy zrobić nie chciała. Dwa dni wstrzymywała aż jej dziś z tyłka strzelało. Dzis wieczorem... zaczeła już płakać i jęczeć bo strach przed kibelkiem ją ogarniał... wiedziałam jedno- PIELUSZEK JUŻ WIĘCEJ NIE KUPIĘ więc Paweł postanowił ją troszkę postraszyć .... Powiedział jej, że brzuszek pęknie jak nie zrobi tej kupy i trzeba będzie zadzwonic po doktora. Może nie zbyt dobra to metoda ale w naszym przypadku skuteczna! Kupa od razu pojawiła się w nocniku i to nawet nie raz tego wieczoru :-) Dziecko z uśmiechem na twarzy przkonało się, że owa naturalna potrzeba fizjologiczna nie jest taka straszna jak się jej wydawało i mam nadzieję, że jutro znowu będziemy walić bobki do nocnika ;) Oczywiście... od razu musiałam jechać do sklepu i zamiast pieluszek kupić jej obiecaną nagrodę - Pet Shop :) To się nazywa PROUD MUMMY :-)
niedziela, 9 czerwca 2013
23 :-)
Amelcia skończyła dziś 23 miesiące a za dokładny miesiąc będziemy obchodzić jej DRUGIE urodziny :-) Córka rośnie jak na drożdżach a ja ciągle w to nie mogę uwierzyć, że ona jest już taka duża, taka kumata i taka piękna :-) Ostatnio zauważyłam, że Amelia bardzo lubi patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Stoi przed nim i ciągle na siebie spogląda i mówi WOW , WOOOWW, i tak bez końca. Zaczęła też zwracać uwagę na nowe ubrania, spinki i opaski. Jak narazie bezproblemowo zakłada tylko opaskę na głowę. Lubi spinki ale tylko z daleka, jak tylko próbuje jej przypiąć jedną czy dwie to drze się jak opętana. Pisałam już z resztą ostatnio, że Amelia to taka NIETYKALSKA DAMA jest. Generalnie nie lubi jak się ją dotyka. Jest bardzo lękliwa, strachliwa i bojaźliwa. Nawet w trakcie zabawy z dziećmi, jak któreś do niej się zbliży, to zaczyna piszczeć i płakać. Sama nie wiem co mam już z tym robić... mam nadzieję, że kiedyś z tego wyrośnie. Jedynym wyjątkiem są rodzice, w naszym przypadku jest wręcz odwrotnie, Amelia wręcz uwielbia dotykać nasze ciała, bez przerwy trzyma swoją rękę na naszej skórze i ma wielką potrzebę bliskości. Jak zasypia wieczorem to ciągle mizia nas swoją ręką do momentu aż całkowicie zaśnie. A jak chcemy się od niej ODCZEPIĆ to budzi się i natychmiast szuka kawałka naszego ciała :-) Jeśli chodzi o sen to ostatnio znowu jakoś niespokojnie sypia. Budzi się w nocy i przychodzi do naszego łóżka, a gdy chcemy ją odłożyć do jej łóżka to wydziera się na całe gardło. Są noce kiedy przesypia praktycznie sama do całego rana, jednak praktycznie co drugą, trzecią noc przychodzi do nas. Ostatnio nawet coraz później chodzi spać, co też nam się nie podoba. Kiedyś opadała już ze zmęczenia około 19.30-20.00 a teraz praktycznie codziennie chodzi spao 21.00 . Mało tego, nie zależnie czy zaśnie o 19.00 czy o 21.00 to budzi się rano okolo 7 .00 MASAKRA! Zazdroszczę wszystkim tym szczęśliwym Mamom, których dzieci lubią sobie długo pospać!!
Co prawda, ostatnio Amelia zaraz po swoim przebudzeniu, nie wtyka mi palców do uszu czy oczu ale śpiewa sobie lub prowadzi monolog, w tylko sobie znanym języku :-) Lubi mówić, i choć zazwyczaj jej nie rozumiem, to mówi dużo i coraz lepiej jej to wychodzi. Od kilku dni nawet próbuje układać proste zdania, co bardzo mnie ucieszyło :-)) zdania układa po polsku natomiast pojedyncze wyrazy wypowiada po angielsku, oraz potrafi zaśpiewać piosenkę po angielsku- TWINKLE TWINLKE LITTLE STAR, zna jej melodię plus praktycznie co drugie słowo. Przyznam, że bardzo dobrze wychodzi jej to śpiewanie :-)) A tak poza tym to lubi tańczyć i słuchać muzyki. Tata pod każdym względem rozwija w niej zmysły muzyczne - puszcza jej muzykę poważną i każdą inną możliwą , zakupił już prawie wszystkie instrumenty-brakuje nam tylko pianina i gitary haha :-) ostatnio szaleje przy piosence PAN TIK TAK i KACZUSZKI ;-) to chyba na tyle by było na chwilę obecną :-) a teraz wszyscy nabieramy powietrza w płuca i dmuchamy z Amelią dmuchawce pppppppphhhhhhhhhhhhhhhhhhh ;-)
środa, 22 maja 2013
Urlopowo-wspomnieniowo :-)
Kilka dni temu wróciliśmy z tygodniowego urlopu w szkockich górach. Wraz ze znajomymi ( dwoma małżeństwami z dziećmi) wynajęliśmy domek w pięknej miejscowości Glencoe. Miejsce piękne i bardzo urokliwe bez względu na pogodę, która przez pierwsze 3 dni nas z resztą nie rozpieszczała. Przez większość czasu padał deszcz i było dosyć wietrznie, jednak nie przeszkadzało nam to w tym, by spędzać dużo czasu na dworze. Ciepło ubrane dzieciaki biegały po deszczu i taplały się a to w pobliskim strumyku lub kałużach :-)) Po 3 deszczowych dniach nastąpiła zmiana i pogoda z dnia na dzień robiła się coraz lepsza :-) słoneczko, ciepły wiaterek oraz piękne widoki dookoła :-) Amelia była w siódmym niebie. Co dzień po śniadaniu, przynosiła nam kalosze i mówiła, że chce iść PAPA :-) Chodziłyśmy na spacery do lasu, na pobliską polanę , plac zabaw czy spędzaliśmy czas w ogrodzie. Cudnie było i tyle! Przyznam, że bardzo chciałabym mieć taki domek, do którego zawsze można uciec i schować się przed hałasem i rumorem dnia codziennego, w którym można by było usiąść na oknie i popatrzeć na piękno otaczającej natury.... hmmmm.... może kiedyś ;-) Amelii też się podobało.... sam fakt, że od rana do wieczora przebywała w towarzystwie innych dzieci, był dla niej frajdą! Dzieciaki dogadywały się świetnie, i ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, obyło się bez większych wrzasków, awantur i płaczu. Dzieci śpiewały, tańczyły, goniły się po całym domku w tą i spowrotem a na dworze to samo :-) Amelia zrobiła się bardziej odważną dziewczynką. Już kiedyś pisałam, że na ogół wszystkiego bardzo się boi i dużo czasu potrzebuje by do czegoś się przekonać...a tym razem było inaczej. Nawet moje koleżanki zauważyły, że po Amelia bardziej śmielsza i odważniejsza :-) Dla mnie jednak, najważniejszym sukcesem owego wyjazdu jest to, że Amelia W KOŃCU załapała sikanie na nocnik.!!!!! W domu nie jednokrotnie podejmowałam próby nauki sikania do nocnika ale po sporadycznych epizodach Amelia z wielką niechęcią z niego korzystała. W trakcie urlopu jednak obserwowała jak inne dzieci po kilkanaście razy dziennie sikają do nocnika. Obserwowała je i obserwowała jednak sama nie chciała. Jak wróciliśmy do domu, wzięła nocnik i po paru chwilach zrobiła siku - ale był SZAŁ PAŁ :-)) ucieszona i radosna sikała do nocnika. Dziś zrobiła siku chyba z 6 razy co dla mnie oznacza wielki sukces i zmiany na lepsze :-)) A na sam koniec jeszcze dodam, że nie było tak cukierkowo cały czas ;-) Amelia powoli wkracza w swoje DWA lata i okres buntu. Od pewnego czasu a także i podczas urlopu notorycznie wymuszała na nas byśmy nosili ją na rękach. Nie chciała siedzieć w wózku ani chodzić na własnych nogach. Najlepiej by non stop ją nosić, nosić i nosić. Nam się to oczywiście nie podobało i zbytnio jej nie ulegaliśmy... w ramach sprzeciwu słyszeliśmy płacz, wrzask, tupanie nogami, zanoszenie się i wręcz duszenie się z powodu braku złapania oddechu spowodowanego mega wielkim płaczem. No daje nam nieźle popalić! Coraz częściej zaczynam się jej stawiać bo ileż można nosić bez przerwy ponad 12-to kilogramowego klocka :-)) I na tym też zakończę nasz urlopowy wpis i mam nadzieję, że kolejny nie będzie musiały tak długo czekać :-) Pozdrawiam !!!
Zdjęcia wymieszane na maxa ale to nic :-)) Miłego oglądania :-)
d
sobota, 20 kwietnia 2013
wiosna, ach to ty!!
Dużo mam ostatnio na głowie, ale nie narzekam :-) moje marzenia się powoli spełniają a to najważniejsze :-) cierpię na chroniczny brak czasu a co za tym idzie zaniedbałam ostatnio moje blogi :(( ubolewam nad tym ale niestety nie ma innego wyjścia :-) dziś wrzucam fotki, ze zeszło-weekendowego spaceru - dodam, że było to pierwszy prawdziwie wiosenny spacer!!! Pogoda była cudna, spędziliśmy 5 godzin na powietrzu spacerując z jednego parku do drugiego itd. Do domu wróciliśmy wykończeni na maxa, do tego stopnia, że mięśnie bolały mnie przez kolejnych kilka dni :-) W parku było tyle ludzi, że normalnie nie dało się spokojnie przejść. Amelia była mniej szczęśliwa bo widać było, że nie czuła się w tym tłumie komfortowo. Powoli wychodzi na jaw jej prawdziwe JA ;-) Z tego co obserwuję, to do wszystkiego podchodzi z wielkim dystansem i nieufnością. Potrzebuje wiele czasu aby zaaklimatyzować się w nowej grupie, raczej stoi z boku i jest typem obserwatora- ma coś po Mamusi haha :-) Nie biega po parku jak dziki osioł tylko spokojnie wszędzie sobie chodzi i musi się czuć pewnie i bezpiecznie. Nie ucieka od Mamy czy Taty tylko grzecznie się ich pilnuje. Owszem, od czasu do czasu wariuje jak dzik, ale zazwyczaj dzieje się to w bardzo dobrze jej znanym miejscu :-) Zobaczymy co nam z niej wyrośnie :-) Pozdrawiam!
niedziela, 10 lutego 2013
19 !
Amelia skończyła wczoraj dziewiętnaście miesięcy :)) A co za tym idzie, coraz bliżej nam do Drugich urodzin :-) Ciągle nie dociera do mnie, że ona jest już taka duża, i że tak wiele rozumie, i że coraz więcej zaczyna mówić, i że coraz bardziej robi się samodzielna oraz, że coraz częściej grymasi i wymusza na nas to czego jej nie wolno ;-)
W ostatnich kilku dniach rozgadała się ... powtarza za nami większość słów.. co prawda nie wszystko jej wychodzi ale stara się :-) Na RYBĘ mówi BIBA, a po po angielsku zamiast FISZ mówi SSSZZZ ;-) ; na WODĘ mówi WÓDA, na TATĘ woła DADI a na BABCIĘ - NANA ;-) itd, itd. Ponadto, w końcu zaczęła naśladować wszystkie zwierzęta... wcześniej tylko krówka przypadła jej do gustu :-)
Amelia lubi też śpiewać i tańczyć. Uwielbia też oglądać oraz słuchać z Tatą muzyki poważnej. Oto jej klimaty Vitas (klik, klik) . Jak go słyszy to rogal ma na twarzy od ucha do ucha :-) Ponadto lubi "grać" na mini pianinie - kto wie, może rozwinie się w niej jakiś talent muzyczny :-)
Lubi też czytać książeczki a raczej, przeglądając je, wskazując na to co ją interesuje, zadaje po 1000 razy to samo pytanie- CO TO? Najbardziej jednak lubi czytać książki z Dziadkiem Kevinem, którego dosłownie zasypuje wszystkimi swoimi książkami, siada mu na kolanach i dyskutuje z nim na wszystkie tematy :-) A Dziadek Kevin musi nieźle improwizować, bo większość książeczek jest po polsku, i on nie ma zielonego pojęcia co w nich jest napisane haha :-)
Jeśli chodzi o żłobek, to ostatnio została przeniesiona do starszej grupy i średnio się jej to podoba. Jak ją zanoszę to zazwyczaj płacze, choć nie długo to trwa, bo idzie prosto na drzemkę i zasypia do 10 min od przyjścia. Myślę, że szybko się zaaklimatyzuję w nowej grupie, tym bardziej, że zna większość dzieciaków :-)
Aaaa no i jakbym mogła zapomnieć, o dopiero co dostrzeżonym przez Amelię, psie Ginesie :-) Nasz kochany pies zawsze tu był jednak Amelia jakoś nie była nim zbytnio zainteresowana. Od czasu do czasu się z nim pobawiła i tyle. Jednak od tygodnia czy dwóch, robi sobie z niego konia pociągowego! Wchodzi na niego, przytula go, bawi się z nim, wkłada mu zabawki do mordki itd. Zawsze zwracam uwagę by nie ciągnęła go za mocno, ale jak na razie Gines jest bardzo tolerancyjny i wydaje mi się, że wręcz lubi te jej pieszczoty :-) Co prawda, nie zawsze jest tak kolorowo... bo Gines myśli chyba, że Amelia to jego psia siostra i traktuję ją mało delikatnie. Zawsze gdzieś koło niej przeleci i popchnie ją niechcący a wtedy mamy krzyk i pisk! On jakiś taki zamaszysty jest haha :-)
Na koniec dodam jeszcze, że nie umiemy Amelii przekonać do sikania na nocnik! Ona wie do czego on służy, kładzie Misi by robiły siusiu i eeee ale jak sama ma na nim usiąść, to tak się drze, jakby miało jej tyłek poparzyć !!! O zgrozo!!! I co tu począć??? Jak ją przekonać???
poniedziałek, 28 stycznia 2013
histeria + eksmisja
Od pewnego czasu nasza Amelia zaczyna się buntować i histeryzować. Przyznam, że okręciła nas sobie koło palca i robi z nami co chce.... a nam RODZICOM się to nie podoba! I tak jak JA - MAMA, potrafię być dla niej surowsza, to TATA ma serce miękkie jak nie wiem co, i Amelia robi z nim co chce. W efekcie czego Amelia zawsze chce być z Tatą, a Mamę kocha tylko wtedy, jak nie ma Taty w okolicy haha :-) Dlatego też, od kilku dni zaczynamy się jej stawiać i powoli wprowadzać reguły i zasady, bo przecież dłużej tak być nie może, że dziecko będzie nas ustawiać po swojemu. Kochamy ją nad życie ale granice muszą być ;-) { Pozdrawiam tu KATE haha!!! } A jaka jest reakcja Amelii?? to widać na zdjęciu poniżej... płacz, mega pisk, krzyk trwający do 15 min i dłużej. Tłumaczymy jej, rozmawiamy z nią i nic nie pomaga. Drze się na całe gardło i już. Uspokaja się tylko wtedy gdy Tata weźmie ją na ręce, jednak staramy się tego nie robić. Wczoraj, gdy Tata odmówił wzięcia jej na ręce, wrzeszczała przez ponad 20 minut. W pewnym momencie zaczęła zapominać dlaczego się rozpłakała i wróciła do zabawy szczęśliwa jak ta lala :-) Nasza to wina bo ją rozpieściliśmy... a teraz musimy to jakoś naprawić.
A jak Wasze dzieci? śpią z Wami czy osobno?
Podobny problem mamy ze spaniem. Od momentu powrotu z wakacji, (podczas których uwagi na warunki Amelia spała ze mną w łóżku) nasza córka na stałe zagościła w naszym łożu. Na początku nam to nie przeszkadzało ale ostatnio stwierdziliśmy, że chyba jest o jedną osobę za dużo w naszym KING SIZE'owym łożu :-) Jej łóżeczko ciągle stało w naszej sypialni jednak wogóle nie było używane. Amelia non stop spała z nami. Nie ukrywam, że troszkę było nam to na rękę, bo usypiając ją do snu czy na drzemkę, często zasypialiśmy z nią jednocześnie :-) W nocy nie trzeba było zrywać się z łózką by podać jej smoczek czy butelkę, bo była pod naszą ręką. Wygoda jak nic!!! Ale koniec z tym!!! Wczoraj Tata wyciągnął szczebelki z jednej strony i zrobił Amelii mini łóżko. Dziś była pierwsza próba samotnego zasypiania i...... po 15 min płaczu i wchodzenia na moją głowę ( siedziałam na ziemi koło łóżeczka) w końcu się zmęczyła, położyła samodzielnie na poduszce i zasnęła :-))) Przez te 15 min tłumaczyłam jej spokojnym głosem, że dostała takie śliczne nowe łóżeczko, w którym będzie teraz zawsze spać, bo jest już dużą dziewczynką, i nie musi spać z rodzicami. Słuchała mnie, płakała, domagała się mojej bliskości, chciała bym ją przytuliła, wchodziła mi dosłownie na głowę. Ale udało się... tylko nie wiem na jak długo?? Ciekawa jestem, jak będzie w nocy?
Na sam koniec dodam, że pamiętam jak jeszcze nie byłam Mamą i w głowie mi się nie mieścił fakt, że dzieci mogą na stałe zamieszkać u rodziców w łóżku. Wręcz byłam przeciwniczką spania z dziećmi :-) Teraz mogę powiedzieć, że w praktyce jednak macierzyństwo i rodzicielstwo weryfikuje bardzo wiele teorii, i powoduje, że to czego kiedyś się wyrzekaliśmy, praktykujemy na co dzień.
A na sam koniec dodam, że Amelia została dziś przeniesiona do grupy starszych dzieci w żłobku :-) Panie opiekunki stwierdziły, że jest już wystarczająco duża by mogła przejść do kolejnej grupy :-) Cieszę się!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















































