Dużo mam ostatnio na głowie, ale nie narzekam :-) moje marzenia się powoli spełniają a to najważniejsze :-) cierpię na chroniczny brak czasu a co za tym idzie zaniedbałam ostatnio moje blogi :(( ubolewam nad tym ale niestety nie ma innego wyjścia :-) dziś wrzucam fotki, ze zeszło-weekendowego spaceru - dodam, że było to pierwszy prawdziwie wiosenny spacer!!! Pogoda była cudna, spędziliśmy 5 godzin na powietrzu spacerując z jednego parku do drugiego itd. Do domu wróciliśmy wykończeni na maxa, do tego stopnia, że mięśnie bolały mnie przez kolejnych kilka dni :-) W parku było tyle ludzi, że normalnie nie dało się spokojnie przejść. Amelia była mniej szczęśliwa bo widać było, że nie czuła się w tym tłumie komfortowo. Powoli wychodzi na jaw jej prawdziwe JA ;-) Z tego co obserwuję, to do wszystkiego podchodzi z wielkim dystansem i nieufnością. Potrzebuje wiele czasu aby zaaklimatyzować się w nowej grupie, raczej stoi z boku i jest typem obserwatora- ma coś po Mamusi haha :-) Nie biega po parku jak dziki osioł tylko spokojnie wszędzie sobie chodzi i musi się czuć pewnie i bezpiecznie. Nie ucieka od Mamy czy Taty tylko grzecznie się ich pilnuje. Owszem, od czasu do czasu wariuje jak dzik, ale zazwyczaj dzieje się to w bardzo dobrze jej znanym miejscu :-) Zobaczymy co nam z niej wyrośnie :-) Pozdrawiam!
sobota, 20 kwietnia 2013
sobota, 13 kwietnia 2013
You're not broken just bent And You can learn to love again!!!!
Right from the start
You were a thief you stole my heart
And I your willing victim
I let you see the parts of me
That weren't all that pretty
And with every touch you fixed them
Now you've been talking in your sleep
Things you never say to me
Tell me that you've had enough
Of our love, our love
Just a little bit's enough
Just a second we're not broken just bent
And we can learn to love again
It's in the stars
It's been written in the scars on our hearts
We're not broken just bent
And we can learn to love again
Im sorry I don't understand where all of this is coming from
I thought that we were fine
Oh we had everything
Your head is running wild again
My dear we still have everything
And its all in your mind
Yeah but this is happening
You've been having real bad dreams
Oh oh
You used to lie so close to me
Oh oh
There's nothing more than empty sheets
Between our love, our love, oh our love, our love
Just give me a reason
Just a little bit's enough
Just a second we're not broken just bent
And we can learn to love again
It's in the stars
It's been written in the scars on our hearts
We're not broken just bent
And we can learn to love again
I never stopped
You're still written in the scars on my heart
Your not broken just bent and we can learn to love again
Oh tears ducts and rust
I'll fix it for us
We're collecting dust but our love's enough
You're holding it in
You're pouring a drink
No nothing is as bad as it seems
We'll come clean
Just give me a reason
Just a little bit's enough
Just a second we're not broken just bent
And we can learn to love again
It's in the stars
It's been written in the scars on our hearts
We're not broken just bent
And we can learn to love again
środa, 10 kwietnia 2013
Wywiadówka :-)
Kilka dni temu byłam na pierwszej prawdziwej wywiadówce w żłobku Amelki :-)) Choć mam dopiero niecałe 3? lata to poczuła się staro :(( do tej pory na wywiadówki zawsze chodzili moi rodzice a tym czasem ja teraz na nie chodzę :( Ale to tylko tak na marginesie oczywiście haha ;-) Tak czy owak usłyszałam, że Amelia radzi sobie w żłobku bardzo dobrze. Szybko zaaklimatyzowała się w nowej grupie, pomimo faktu, że jest jedyną dziewczynką w grupie!! Pani opiekunka powiedziała, że Amelia bezproblemowo radzi sobie z facetami haha :-) Ponadto rozumie to co mówi się do niej w języku angielskim, co mnie bardzo cieszy ;-)) w domu mówimy do niej tylko po polsku, i choć mogę sama sprawdzać jej poziom angielskiego, to jakoś tego nie robię :-) natomiast Pani w żłobku powiedziała, że Amelia prawidłowo reaguje na wydawane jej polecenia wiec SUPER! Z resztą z dnia na dzień coraz więcej mówi i często są to słowa w języku angielskim, które w 99% przyniosła ze żłobka. A na sam koniec Pani opiekunka powiedziała, że Amelia spośród wszystkich pozostałych dzieci, jest jej pupilką :-) A mnie oczywiście duma rozpierała hahaha :-)) no to by było na tyle z wywiadówki :-) a wracając do języka angielskiego tooo kilka dni temu byłam u pewnej znajomej, której trójka dzieci ( 8, 6, 4 lata ) praktycznie od urodzenia wychowywały się w UK i tu chodzą do szkoły. Troszkę się się zdziwiłam, że ich polski był bardzo słaby :( Rodzice w domu mówią do nich tylko po polsku, a w szkole i z przyjaciółmi rozmawiają po angielsku. Było słychać, że język angielski dominował w każdym słowie i akcencie. Troszkę się tego obawiam. Znam siebie i swój zapał do nauki lub nauczania kogoś i wiem, (choć wstyd się przyznać), że nie wiem czy będę w stanie sama konsekwentnie uczyć Amelii języka polskiego :(( nie ukrywam, że być może przyjdzie taki moment, w którym będę się z nią komunikować tylko po angielsku. Na chwilkę obecną nie wiem jak to będzie za kilka lat.... ale z tego co obserwuję, to wszystkie dzieci moich polskich znajomych, samoistnie wybierają język angielski i w tym własnie języku rozmawiają z rodzicami, którzy do swoich dzieci mówią tylko po polsku. Hmmmm może być ciężko.... Sama widzę po sobie... jestem już w tym kraju kilka dobrych lat i w większości czasu na co dzień posługuje się językiem angielskim. Od pewnego czasu zauważyłam, że mieszają mi się dwa języki, że coraz częściej nie umiem się wysłowić w języku polskim, że brakuje mi słów.... a co najgorsze to to, że źle się z tym czuje!!! Złoszczę się sama na siebie ale nie umiem temu zaradzić! Ludzie mogą pomyśleć, że jestem tu dopiero kilka lat i to jakieś wariactwo, że obcy język zdominował mój własny NARODOWY... ale nikt tego nie zrozumie, kto sam tego nie doświadczył na własnej skórze!!! ;-) Pozdrawiam Ola
wtorek, 9 kwietnia 2013
niedziela, 7 kwietnia 2013
Sezon ogródkowy uważamy za otwarty :))
W naszym ogródku panuje jeszcze pozimowy bałagan ale to nic :-) Na chwilkę obecną jest jeszcze troszkę za zimno by robić wiosenne porządki ale myślę, że to już kwestia tygodnia. Wczoraj kupiliśmy Amelii piaskownice oraz piasek. Cieszyła się niesamowicie i nie chciała wracać do domu. Od kilku tygodni z resztą z każdego spaceru wracamy do domu z płaczem, a teraz będzie pewnie jeszcze gorzej :-)) Najważniejsze, że Amelia ma się gdzie bawić i nie możemy się już doczekać cieplejszej pogody :-)) Kupiłam i zasadziłam już bratki oraz krzewy pnące i czekam z niecierpliwością na ich kwitnięcie! Uwielbiam sadzić kwiatki i patrzeć jak się rozwijają. W zeszłym roku ogród miałam zaniedbany bo Amelia była malutka i nie miałam kiedy ani jak siedzieć i grzebać w grządkach ale mam nadzieję, że w tym roku się to zmieni. Tak wiec słoneczko kochane nie chowaj się za chmurkami tylko wyjdź do nas jak najprędzej :-)
wtorek, 2 kwietnia 2013
Zajczek :-)
{ A tego licznego aniołka oraz misia otrzymałyśmy w ramach wymianki z Anetą :-) Mamy takowe też w wersji chłopięcej :-) są bosskie ! polecamy !!}
W tym roku pracowałam przez całe Święta Wielkanocne. W sobotę zeszłam z nocki, następnie pojechałyśmy z Mamą i Amelią do Kościoła poświęcić jajka. Niestety jak się okazało, ktoś umieścił złe informacje na polskiej stornie internetowej i święcenia o 14 nie było :( przyszło trochę ludzi i wszyscy zostali odesłani do domu z kwitkiem :( no cóż... na to już nic nie mogłyśmy poradzić.
Wieczorem mieliśmy małą kolacje Świąteczną ponieważ, na drugi dzień szłam do pracy. Była Mama,Tata, Kevin oraz Ala-znajoma. Posiedzieliśmy do ok 22-giej i do spania, bo rano trzeba było wstawać. Niedziele i poniedziałek przepracowałam... o oto takie właśnie miałam święta. Amelia spędziła cały czas z Tatą :-) Bawiła się swoim nowym drewnianym wózkiem dla lalek :-) wózek jest bosski i bardzo praktyczny hahha! Nawet Amelia się w nim zmieści. Wchodzi do niego co chwilkę i widać, że czuje się w nim bardzo komfortowo, pomimo tego, że chyba jest troszkę ciasno ;-)
Dziś obudziła mnie o 7 rano i od razu wymusiła na mnie wstanie z łóżka. Zazwyczaj ona się bawi a ja leżakuję jednak dziś od samego rana wołała: MAMA AMM, MAMA AMM AMM! co automatycznie powoduje, że zrywam się z łóżka by zrobić jej śniadanie. Po śniadaniu stwierdziłam, że nie będziemy dnia marnować, tylko wyciągnęłam tło, ubrałam Amelię i do roboty :-) Co prawda nie obeszło się bez płaczu, bo ubrać Amelię w spódniczkę TUTU graniczy z cudem, tak więc był płacz, pisk i wrzask... ale udało się! Po 10 minutach nieustannego zdzierania kiecki z tyłka zapomniała o niej i mogłyśmy wsiąść się do roboty :-) Efekty na załączonym obrazku :-)
A co Waszym Dzieciakom przyniósł zajączek??
sobota, 30 marca 2013
wtorek, 26 marca 2013
Nursery Rhymes - Twinkle Twinkle Little Star
poniedziałek, 18 marca 2013
amor...
W sobotę byliśmy na ROCZKU TOLI :-) W pewnym momencie wchodzę do małego pokoju i oto co ujrzałam - dwa małe brzdące ganiające się w łóżeczku. Po chwili patrzę na nich a oni zaczynają sobie dawać buziaki haha :-) Amor...Amor....
.
czwartek, 14 marca 2013
śmierdząca sprawa!
Jak już kilka razy wspominałam, Amelia ma ogromne bóle przy załatwianiu tych bardziej konkretnych potrzeb fizjologicznych. Próbowaliśmy już wszystkiego czego tylko było można... suszone śliwki, morele, siemię lniane, warzywa, owoce, różne leki....i nic nie pomaga! Moje dziecko nadal cierpi ... a w sumie to strasznie cierpi !! Lekarzem nie jestem, ale uważam, że nie są to zatwardzenia, bo wypróżnia się praktycznie co dziennie... czasami co drugi dzień... kupy są raczej miękkie. Byłyśmy znowu u lekarza, który na początku chciał Amelię leczyć typowo na zatwardzenie z czym się nie zgodziłam! Po chwili przeanalizował jeszcze raz problem i postawił inna diagnozę....bardzo bolesne, mikroskopijne szczeliny okołoodbytnicze. Dał jej lekarstwo i powiedział, że skieruje do szpitala dziecięcego na badania kontrolne. Z góry jednak mi powiedział, że wątpi by w tym szpitalu cokolwiek jej zrobili bo generalnie Amelia czuje się dobrze, a oni tu w UK nie ingerują w organizm ludzki, jeśli nie ma takiej potrzeby...a już na pewno nie u małych dzieci. Tak czy owak skierowanie mamy i zobaczymy ci mi powiedzą. Wyczytałam w necie, że owe szczeliny są częstym zjawiskiem u dzieci, które często oddają stolce lub mają zatwardzenia. Na razie diagnozę tą biorę z przymrużeniem oka, bo nadal nie jestem pewna czy to właściwa diagnoza. Mam wielką nadzieję, że w szpitalu powiedzą mi więcej.Ponadto zaczynam się martwić, Amelia zaczyna kaprysić przy jedzeniu. Nie wiem czy już skumała, że to co zje to musi wydalić, i dlatego też grymasi przy posiłkach czy po prostu ma taki etap? Nie dość, że z uwagi na skazę białkową ma ograniczoną dietę to jeszcze teraz wybrzydza przy każdym posiłku. Najgorzej jest z rana, bo na śniadanie nie może nic z nabiału... więc pozostaje nam suchy chleb lub bułka z plastrem szybki, lub dżemem i owsianka od czasu do czasu na mleku owsianym. I tak jak do zeszłego tygodnia zajadała szynkę, dżem i parówki tak teraz nie je nic.... tylko suchy chleb!!! No to jest jakiś koszmar! Nie lubi ani pomidorów, ani ogórków ani surowych warzyw. Jada zupy... mięsa już mniej...a ryb też ostatnio odmówiła jeść. Rozkładam ręce bo nie wiem co mam jej dawać. Jedyne co jeszcze mnie ratuje to owoce ale przecież, ona na samych owocach nie może żyć ;-)) Dostałyśmy też skierowanie do dietetyka na 4 kwietnia więc może on coś zaradzi. Tak więc śmierdzi mi to wszystko nie powiem czym.... ;-) i jak się tego smrodu pozbyć by mojej Amelce ulżyć????
sobota, 9 marca 2013
20!
Moje dziecko kończy dziś 20 miesięcy :-) wpis jutro bo właśnie szykuję się na balety ;-)
A Dziadkowi Andrzejowi życzymy 100 lat w zdrowiu, szczęściu, pomyślności :-))) Buziaki!
czwartek, 7 marca 2013
Bliźniaki :-)
Kilka dni temu napisali do mnie rodzice bliźniaków z zapytaniem czy zrobiłabym im sesję :-) ucieszyłam się bardzo bo bliźniaki to coś wyjątkowego i mało spotykanego ...choć zaraz po chwili zaczęłam się zastanawiać CZY DAM RADĘ?? Przecież dopiero co zaczynam swoje przygodę z fotografią, nie mam doświadczenia poza kilkoma noworodkami. A jak tu opanować dwójkę maluszków??? jak spowodować by choć na chwilkę zasnęły w tym samym czasie?? Pytań było pełno ale na odpowiedź musiałam poczekać do dnia sesji. W między czasie przygotowałam się w teorii :-) Ponadto zrobiłam im czapeczki na szydełku oraz przerobiłam swetr, zakupiony w ciucholandzie, na getry i czapeczki dla mojej parki :-) w teorii wszystko wyglądało super a w praktyce???? Hmmmm ......nie było najgorzej ale umęczyłam się na całego!
Dzieciaczki były przecudne.... Chłopczyk i Dziewczynka....miały 9 tygodni i były prześliczne! W sam raz do schrupania! no mówię Wam :-))) Aż w pewnym momencie mi się zachciało bliźniaków, ale chyba nie byłam świadoma tego co mówię haha :-) Nie mniej jednak wracając do sesji to... jak Ona spała to On płakał. Jak On spał to Ona płakała.... Jak kładliśmy je razem to płakały i wręcz odpychały się od siebie ;-) A to Ona była głodna, a to On zrobił siku... za chwilę Ona zrobiła kupę a On był głodny... I TAK BEZ PRZERWY!!!! I wtedy zdałam sobie sprawę, że z mojego planu nici :-)) Trzeba było całkowicie dostosować się do dzieci i cierpliwie czekać aż zasną hahha :-) W pewnym momencie udało się!!! Zasnęły... RAZEM W TYM SAMYM CZASIE... radość ma była wielka.... ale nie trwała długo... bo dzieci zasnęły razem tylko na 3 minuty. Dosłownie 3 minuty!!!! Łobuzy małe!!!! Rodzice ciągle powtarzali, że mnie podziwiają bo ja taka spokojna i cierpliwa jestem a ja patrzyłam na nich z uśmiechem, bo to przecież Oni są rodzicami tych maleństw i MUSZĄ być cierpliwi, troskliwi i nie do zdarcia! Czasami przy jednym dziecku wydaje nam się, że już nie możemy wytrzymać, że oszalejemy, czujemy się bezsilni a co dopiero przy dwójce :-) Tak więc pełen szacunek dla rodziców wszystkich bliźniaków!!! Na koniec muszę jednak powiedzieć, że w momencie gdy kładliśmy je do koszyka czy donicy nawet im się podobało i grzecznie siedziały! Tak więc udało mi się strzelić kilka fotek i rodzice będą mieli co włożyć do albumu rodzinnego!! ;-) Jeśli jesteście ciekawi efektów mojej pracy to zapraszam Was na mojego bloga Ola Molik Photography (kilk, klik)
A jakie są Wasze doświadczenia z bliźniakami??
A jakie są Wasze doświadczenia z bliźniakami??
niedziela, 3 marca 2013
???
Jak wiecie od ponad miesiąca, Amelia sypia sama w swoim łóżeczku, i generalnie nie bierzemy jej do swojego łoża by swobodnie móc się wyspać. Co prawda, od czasu do czasu, Amelia się buntuje i domaga się by spać z nami jednak w 99% jesteśmy nieugięci. Jednak kilka dni temu, pewnego poranka obudziliśmy się z Amelią śpiącą pomiędzy nami! Na początku pomyślałam, że Paweł ją przeniósł, jak płakała w nocy, jednak on zdecydowanie i bardzo stanowczo zaprzeczył- TO NIE BYŁ ON! Ja też sobie nie przypominam, żebym do niej stawała i brała ją do naszego łóżka, tym bardziej, że staram się tego nie robić by nie mącić Amelii w głowie. Jeśli już ją biorę to zazwyczaj w okolicach 7 rano, jeśli się przebudzi o tej porze. No i takim oto sposobem, zastanawiam się jak nasza córka wylądowała pomiędzy nami tamtej nocy??? Zaznaczam, że sama wejść na łóżko nie weszła bo jest dosyć wysokie, i na chwilę obecną jeszcze nie daje rady się na nie wspiąć. Tak więc macie jakieś sugestie??? Kto, co i jak??? Pozdrawiam Ola
środa, 20 lutego 2013
4!!!
Moja najukochańsza Bratanica Zuzia obchodzi dziś swoje 4 urodziny! I choć powinnam się cieszyć to zawsze jest mi smutno w tym dniu, bo z uwagi na dzielącą nas odległość, nigdy nie mogę być razem z nią. Dziś, jak ją zapytałam kiedy do mnie przyjedzie, odpowiedziała, że za 3 tygodnie! Oj ile bym dała żeby tak własnie było! Mam jednak nadzieję, że te TRZY TYGODNIE zlecą nam bardzo szybko i nim się obejrzymy to będziemy razem siedzieć na sofie i czytać bajki :-)) A tym czasem, Kochana Zuziu życzyę Ci wszystkiego co najlepsze, dużo zdrówka i radości, mnóstwa upragnionych prezentów oraz byś zawsze była taka mądra i cudowna jak do tej pory!!! Kocham Cię mocno! Ciocia Ola z rodziną!
(zdjęcie skradzione z www.zuzowy.blogspot.com- SORRY! ;-)
niedziela, 17 lutego 2013
środa, 13 lutego 2013
Spadł śnieg...
...szkoda, że tylko na CHWILKĘ ;-) ale Amelii, tak czy siak, nie przypadł do gustu... nie chciała po nim chodzić i JUŻ ;-) płacz i pisk ....a we wózku radość wielka... jak nigdy dotąd!
niedziela, 10 lutego 2013
19 !
Amelia skończyła wczoraj dziewiętnaście miesięcy :)) A co za tym idzie, coraz bliżej nam do Drugich urodzin :-) Ciągle nie dociera do mnie, że ona jest już taka duża, i że tak wiele rozumie, i że coraz więcej zaczyna mówić, i że coraz bardziej robi się samodzielna oraz, że coraz częściej grymasi i wymusza na nas to czego jej nie wolno ;-)
W ostatnich kilku dniach rozgadała się ... powtarza za nami większość słów.. co prawda nie wszystko jej wychodzi ale stara się :-) Na RYBĘ mówi BIBA, a po po angielsku zamiast FISZ mówi SSSZZZ ;-) ; na WODĘ mówi WÓDA, na TATĘ woła DADI a na BABCIĘ - NANA ;-) itd, itd. Ponadto, w końcu zaczęła naśladować wszystkie zwierzęta... wcześniej tylko krówka przypadła jej do gustu :-)
Amelia lubi też śpiewać i tańczyć. Uwielbia też oglądać oraz słuchać z Tatą muzyki poważnej. Oto jej klimaty Vitas (klik, klik) . Jak go słyszy to rogal ma na twarzy od ucha do ucha :-) Ponadto lubi "grać" na mini pianinie - kto wie, może rozwinie się w niej jakiś talent muzyczny :-)
Lubi też czytać książeczki a raczej, przeglądając je, wskazując na to co ją interesuje, zadaje po 1000 razy to samo pytanie- CO TO? Najbardziej jednak lubi czytać książki z Dziadkiem Kevinem, którego dosłownie zasypuje wszystkimi swoimi książkami, siada mu na kolanach i dyskutuje z nim na wszystkie tematy :-) A Dziadek Kevin musi nieźle improwizować, bo większość książeczek jest po polsku, i on nie ma zielonego pojęcia co w nich jest napisane haha :-)
Jeśli chodzi o żłobek, to ostatnio została przeniesiona do starszej grupy i średnio się jej to podoba. Jak ją zanoszę to zazwyczaj płacze, choć nie długo to trwa, bo idzie prosto na drzemkę i zasypia do 10 min od przyjścia. Myślę, że szybko się zaaklimatyzuję w nowej grupie, tym bardziej, że zna większość dzieciaków :-)
Aaaa no i jakbym mogła zapomnieć, o dopiero co dostrzeżonym przez Amelię, psie Ginesie :-) Nasz kochany pies zawsze tu był jednak Amelia jakoś nie była nim zbytnio zainteresowana. Od czasu do czasu się z nim pobawiła i tyle. Jednak od tygodnia czy dwóch, robi sobie z niego konia pociągowego! Wchodzi na niego, przytula go, bawi się z nim, wkłada mu zabawki do mordki itd. Zawsze zwracam uwagę by nie ciągnęła go za mocno, ale jak na razie Gines jest bardzo tolerancyjny i wydaje mi się, że wręcz lubi te jej pieszczoty :-) Co prawda, nie zawsze jest tak kolorowo... bo Gines myśli chyba, że Amelia to jego psia siostra i traktuję ją mało delikatnie. Zawsze gdzieś koło niej przeleci i popchnie ją niechcący a wtedy mamy krzyk i pisk! On jakiś taki zamaszysty jest haha :-)
Na koniec dodam jeszcze, że nie umiemy Amelii przekonać do sikania na nocnik! Ona wie do czego on służy, kładzie Misi by robiły siusiu i eeee ale jak sama ma na nim usiąść, to tak się drze, jakby miało jej tyłek poparzyć !!! O zgrozo!!! I co tu począć??? Jak ją przekonać???
czwartek, 31 stycznia 2013
Zapraszam :-))
No dobra :-) Pochwalę się swoimi zdjęciami :-) Miałam już za sobą kilka różnych sesji więc postanowiłam umieścić je na blogu ( trzecim już z kolei haha) www.olamolikphotography.blogspot.com oraz stworzyłam nowy ( też trzeci z kolei ) profil na Facebooku -Ola Molik Photography . Tak więc serdecznie Was zapraszam do śledzenia moich poczynań w zakresie fotografii :-)) długa droga przede mną ale myślę pozytywnie i wiem, że dotrę do celu, który sobie wyznaczyłam :-) Teraz nie pozostaje mi nic innego jak poszukać sobie sekretarki, która będzie mi pomagała w umieszczeniu i prowadzeniu TRZECH blogów oraz TRZECH kont na FB ;-)) A poniżej kilka fotek z mojej pierwszej noworodkowej sesji :-) przedstawiam Wam słodką Lillianę :-)
poniedziałek, 28 stycznia 2013
histeria + eksmisja
Od pewnego czasu nasza Amelia zaczyna się buntować i histeryzować. Przyznam, że okręciła nas sobie koło palca i robi z nami co chce.... a nam RODZICOM się to nie podoba! I tak jak JA - MAMA, potrafię być dla niej surowsza, to TATA ma serce miękkie jak nie wiem co, i Amelia robi z nim co chce. W efekcie czego Amelia zawsze chce być z Tatą, a Mamę kocha tylko wtedy, jak nie ma Taty w okolicy haha :-) Dlatego też, od kilku dni zaczynamy się jej stawiać i powoli wprowadzać reguły i zasady, bo przecież dłużej tak być nie może, że dziecko będzie nas ustawiać po swojemu. Kochamy ją nad życie ale granice muszą być ;-) { Pozdrawiam tu KATE haha!!! } A jaka jest reakcja Amelii?? to widać na zdjęciu poniżej... płacz, mega pisk, krzyk trwający do 15 min i dłużej. Tłumaczymy jej, rozmawiamy z nią i nic nie pomaga. Drze się na całe gardło i już. Uspokaja się tylko wtedy gdy Tata weźmie ją na ręce, jednak staramy się tego nie robić. Wczoraj, gdy Tata odmówił wzięcia jej na ręce, wrzeszczała przez ponad 20 minut. W pewnym momencie zaczęła zapominać dlaczego się rozpłakała i wróciła do zabawy szczęśliwa jak ta lala :-) Nasza to wina bo ją rozpieściliśmy... a teraz musimy to jakoś naprawić.
A jak Wasze dzieci? śpią z Wami czy osobno?
Podobny problem mamy ze spaniem. Od momentu powrotu z wakacji, (podczas których uwagi na warunki Amelia spała ze mną w łóżku) nasza córka na stałe zagościła w naszym łożu. Na początku nam to nie przeszkadzało ale ostatnio stwierdziliśmy, że chyba jest o jedną osobę za dużo w naszym KING SIZE'owym łożu :-) Jej łóżeczko ciągle stało w naszej sypialni jednak wogóle nie było używane. Amelia non stop spała z nami. Nie ukrywam, że troszkę było nam to na rękę, bo usypiając ją do snu czy na drzemkę, często zasypialiśmy z nią jednocześnie :-) W nocy nie trzeba było zrywać się z łózką by podać jej smoczek czy butelkę, bo była pod naszą ręką. Wygoda jak nic!!! Ale koniec z tym!!! Wczoraj Tata wyciągnął szczebelki z jednej strony i zrobił Amelii mini łóżko. Dziś była pierwsza próba samotnego zasypiania i...... po 15 min płaczu i wchodzenia na moją głowę ( siedziałam na ziemi koło łóżeczka) w końcu się zmęczyła, położyła samodzielnie na poduszce i zasnęła :-))) Przez te 15 min tłumaczyłam jej spokojnym głosem, że dostała takie śliczne nowe łóżeczko, w którym będzie teraz zawsze spać, bo jest już dużą dziewczynką, i nie musi spać z rodzicami. Słuchała mnie, płakała, domagała się mojej bliskości, chciała bym ją przytuliła, wchodziła mi dosłownie na głowę. Ale udało się... tylko nie wiem na jak długo?? Ciekawa jestem, jak będzie w nocy?
Na sam koniec dodam, że pamiętam jak jeszcze nie byłam Mamą i w głowie mi się nie mieścił fakt, że dzieci mogą na stałe zamieszkać u rodziców w łóżku. Wręcz byłam przeciwniczką spania z dziećmi :-) Teraz mogę powiedzieć, że w praktyce jednak macierzyństwo i rodzicielstwo weryfikuje bardzo wiele teorii, i powoduje, że to czego kiedyś się wyrzekaliśmy, praktykujemy na co dzień.
A na sam koniec dodam, że Amelia została dziś przeniesiona do grupy starszych dzieci w żłobku :-) Panie opiekunki stwierdziły, że jest już wystarczająco duża by mogła przejść do kolejnej grupy :-) Cieszę się!
poniedziałek, 21 stycznia 2013
propozycja :-)
Mam dla Was poropozycję :-) po więcej szczegółów zapraszam na Handy Crochet by OlaMola :-)
Miłego dnia życzę :-)
Ola
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















