życzenia w stylu AR ;-)
Najlepszego!
;-)
niedziela, 28 października 2012
czwartek, 25 października 2012
Halloween'owe kulki :-)
No i zaczęło się... Amelka jest już na tyle duża, że można zabierać ją na kulki :-) Przy okazji zbliżającego się Halloween, wybrałyśmy się ze znajomymi na kulki. Było to jej drugie w życiu wyjście do tego typu centrum zabaw dla dzieci. Za pierwszym razem była tak oszołomiona, że poza obserwowaniem wszystkich i wszystkiego do okoła, zbytnio nie korzystała z atrakcji. Jednak tym razem było inaczej...biegała, szalała, kąpała się w kulkach i bawiła się z dzieciakami :-)) Myślę, że jest to świetna forma zabawy interakcyjnej oraz ruchowej dla dzieci. Zbyt często chodzić nie będziemy, ale od czasu do czasu czemu by nie.
A czy Wy zabieracie swoje pociechy na kulki ?? Pozdr
Aaaa, o mały włos bym zapomniała...Amelia ma kolejnego już zęba- dziewiątego tym razem :-) Dolna lewa piątka się przebiła... nie oszczędzając mojej Amelki przy tym. Biedna, jak zwykle się nacierpiała! Czekamy na kolejne by jak najszybciej ten ząbkowy koszmar się skończył.
wtorek, 23 października 2012
Halloween :-)
Amelka spotkała się dziś ze swoimi koleżankami i kolegami na Halloween Party :-) Była przebrana za Panią Sieć :-) miała śliczną spódniczkę oraz czarną bluzkę, do której dorobiłam sieć oraz tłustego czerwonego pająka!!! Wyglądała ślicznie! No i dumna jestem z siebie, że coś SAMA stworzyłam dla mojej Córci :-)
Jak się Wam podoba??
sobota, 20 października 2012
The Intouchables (Intouchable) (2012)
Nie wiem czy puszczają go w Polsce ale serdecznie polecam!!!! Bardzo dobry film oparty na prawdziwej historii!
środa, 17 października 2012
Tron!
Od momentu narodzin Amelki w naszym mieszkaniu pojawiło się co najmniej 50 nowych "mebli" tj. w przenośni oraz dosłownym słowa tego znaczeniu. I choć miejsca coraz mniej w naszym mieszkanku to nie mogło zabraknąć tego cudownego, prawdziwego TRONU dla naszej księżniczki ;-)
Gdy rano wstała i zobaczyła swój nowy tronik to nie wiedziała za bardzo do czego służy, jednak po chwili usiadła na nim, tak jakby był on stworzony tylko dla niej!
Prawdziwa księżniczka... a wręcz rzekłabym KRÓLOWA :-)
Zobaczcie sami- oto ONA:
A tak poza tym nowym meblem w naszym mieszkaniu, to ostatnio jestem bardzo zajęta - na własne życzenie z resztą ;-) Wiecie już chyba wszyscy, że pasjonuję się szydełkowaniem i robię czapeczki oraz komplety do sesji noworodkowych. I tak się złożyło, że mam pełne ręce roboty :-) zamówień mnóstwo i nie robię nic innego, jak w każdej wolnej chwili , szydełkuję czapki, czapki i jeszcze raz czapki :-) Dla tych którzy jeszcze nie widzieli zapraszam na mojego bloga http://ola-mola-crochet.blogspot.co.uk/ .
Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że do połowy listopada na 100% będę bardzo zajęta a co dalej to się zobaczy :-) Z jednej strony cieszę się niesamowicie, bo powoli spełniają się moje małe marzenia, ale z drugiej strony nie mam na nic czasu. Zaniedbałam troszkę tego bloga, nie mam czasu na odwiedzimy u innych blogowych Mam i ich pociech, tylko od czasu do czasu szybko zajrzę i zmykam :-)
Pomimo tego, że ostatnio brak mi czasu na blogowanie, to ku memu zaskoczeniu otrzymałam wyróżnienie
SO SWEET. Hmmm czym sobie na nie zasłużyłam tego nie wiem ;-) Tak czy inaczej, zobowiązana jestem do wytypowania kolejnych blogów, które moim zdaniem są SO SWEET
:
:
Oto one:
- http://mojamalabee.blogspot.co.uk/
- http://matko-i-corko.blogspot.co.uk/
- http://emiliowy-swiat.blogspot.co.uk/
- http://zwyczajna-ambiguity.blogspot.co.uk/
Na sam koniec parę słów o Królowej ;-) Ostatnio bardzo szybko się rozwija, dużo rozumie, coraz więcej mówi, choć nadal tylko w sobie znanym języku. Co prawda, coraz częściej łapie nowe słówka i stara się powtarzać, to co usłyszy. Co więcej, zaczyna nucić swoje ulubione piosenki, co dla mnie było zaskoczeniem, bo nie przypuszczałam, że 15-to miesięczne dziecko potrafi nucić ;-)
Jeśli chodzi o zdrowie to ogólnie nie chorujemy aleeee za to walczymy od kilku tygodni z zatwardzeniami. Mamy już nawet lekarstwo, ale jakoś chyba jeszcze potrzebujemy czasu by zadziałało w 100%.
muszę kończyć bo Amelia nie daje mi pisać... papa
poniedziałek, 8 października 2012
Jak mam na imię?
... Zosia-Samosia :-) tak, to nie pomyłka! od kilku dni moja córcia tak się właśnie nazywa. A to dlatego, że jest w fazie buntu i wszystko chce robić sama! Zaczęło się pewnego poranka od śniadania, na którym odmówiła karmienia, tylko chwyciła łyżkę w swoje ręce samodzielnie zaczęła je spożywać. Widok uroczy :-) Dumna Mama cieszy się, że Córcia taka samodzielna... jednak po chwili dociera do niej, że pomimo półgodzinnego nabierania kaszki na łyżeczkę oraz prób celowania do celu, to kaszka ląduje wszędzie do okoła, tylko nie tam gdzie trzeba. Tak więc chcąc NAKARMIĆ prawidłowo Córkę łapię za kolejną łyżeczkę w celu dokarmiania a tu nagle słyszę krzyk i wrzask! Wielki bunt!!! bo przecież ona SAMA, SAMA!!! W efekcie końcowym śniadanie kończy się pustym żołądkiem Córki oraz nerwami Matki, że trzeba znaczną część kuchni sprzątać oraz dziecko na nowo przebierać :)
Kolejny BUNT związany jest z piciem z kubka niekapka... kubek jest beeee.... najlepiej pić ze szklanki, przy okazji puszczając tysiące bąbelków i wylewając całą zawartość na siebie. Nie dość, że mało pije to jeszcze teraz takie sceny mi urządza haha :-)
A to nie koniec BUNTÓW- w ostatnim tygodniu nastąpił wstręt do wózka... chce chodzić, chodzić i tylko chodzić... a najlepiej to po schodach, krawężnikach i zawsze w odwrotnym kierunku do tego gdzie zmierzamy. Amelia we wózku posiedzi z max 10 minut a następnie zaczyna się wrzask, krzyk, pisk oraz wyrywanie się. Nerwa mam, bo klocek z niej ciężki, a w ostateczności muszę nosić ją na rękach, popychając wózek by w miarę szybko dostać się z punktu A do B.
Ale tak na koniec to powiem, że choć umęczy mnie na maxa, to dumna jestem z tej mojej ZOSI - SAMOSI :-):-):-)
niedziela, 7 października 2012
sobota, 6 października 2012
Majorkowo-Wspomnieniowo :-)
Hmmmm...
Super było :-)
Wystarczy?
Nieee?
:-)
No pewnie, że nie wystarczy haha :-)
Muszę napisać coś więcej aniżeli tylko tyle!
Wyjazd planowany był od prawie roku...ale jakoś do samego końca nie dowierzałam, że dojdzie do realizacji. Obawiałam się, że albo ktoś zachoruje na ostatnią chwilę lub coś innego się wydarzy, co popsuje nasze plany. Na szczęście nic takiego nie się stało i w pewną słoneczną środę, w komplecie 7-osobowym zawitaliśmy na hiszpańskiej Majorce!
Od początku założyłyśmy, że pojadą same BABY z małym słodkim wyjątkiem- Antosiem!
Antek to złote dziecko i spisał się na medal. Był najgrzeczniejszy z całej naszej siódemki :-) Amelka z Zuzią natomiast, jak to typowe BABY, w większości spędzonego razem czasu rywalizowały ze sobą, walczyły o zabawki i o nasze względy haha :-) Zazdrosne o wszystko i wszystkich....najważniejsze jednak, że na sam koniec, zawsze jakoś się dogadywały ;-)
A my- dorosłe SENIORITY - myślę, że porozumiewałyśmy się na 4+ ;-)) a świadczy o tym fakt, iż wspólnie zaplanowałyśmy, że w przyszłym roku wyjazd trzeba koniecznie powtórzyć tylko, że tym razem pojedziemy sobie do Grecji. No to teraz trzeba trzymać kciuki by wszystko się udało zgodnie z planem.
A wracając do Majorki to, apartament mieliśmy umiejscowiony w bardzo dobrym punkcie, blisko plaży oraz wszystkich innych atrakcji. Codziennie chodziłyśmy na długie spacery, bez względu na pogodę, która była bardzo nieprzewidywalna. Pod tym względem byłam troszkę zawiedziona, bo w głębi serca liczyłam na niesamowity upał i gorąc a tym czasem mieliśmy typowo szkocką pogodę- non stop pochmurne niebo, deszcz, silny wiatr oraz przebłyski słońca. Upału jako takiego nie było :(( Kąpiele w basenie były wymuszone haha :-) bo jak tu nie korzystać z basenu, który się ma po nosem? Co prawda, ja nie byłam taka odważna jak moja Bratowa ;-) ... wchodziłam do basenu po kolana i z zimna natychmiast wychodziłam, a ona jak ta syrena morska kąpała się dzielnie pokonując kolejne długości :-))) Ziiiiimmmmmnnnnnaaaaaa woooodaaaa haha :-) cykor jestem i tyle! W morzu natomiast kapałam się kilka razy ale do żółtej boji nie dopłynęłam haha ;-) Amelia natomiast jakoś nie wchodziła tak chętnie do morza jak nad naszym Bałtykiem. Sama nie wiem czemu...tym razem woda ją nie interesowała. Natomiast wszelakie zabawy w piasku jak najbardziej tak! Myślę, że generalnie podobało się mojemu dziecku na urlopie. Co prawda rozpoczęła go w cierpieniach, bo miała jakieś straszne rewolucje brzuszkowo-zatwardzeniowe oraz zębowe ( Wykluł się na Majorce ÓSMY ząb :-) dolna lewa piątka) i była taka marudna i płaczliwa, że szok! Dosłownie nie poznawałam jej- płakała bez przerwy z byle jakiego powodu. Nic jej nie prasowało i nie grało tak jakby ona chciała. To był koszmar!!! Ponadto jadła bez przerwy. W pewnym momencie zaczęłam się obawiać, czy wszystko z nią było ok, bo jadła za dziesięciu. Nie było minuty by czegoś nie mieliła w tej swojej buźce .. i pomimo swoich dolegliwości ,domagała się jedzenia dosłownie co chwilę. Myślę jednak, że było to spowodowane bólem dziąseł. Na szczęście zważyłam ją po przyjeździe i przytyła jakieś max 500gr. Na chwilę obecną waży 11.5 kg :-)
No i oczywiście bez przerwy chciała CHODZIĆ, CHODZIĆ i CHODZIĆ! Po woli zaczyna się buntować gdy wkładam ją do wózka :( A wózek spisał się na 5+ ale o tym to nie muszę mówić, bo Avio jest niezastąpiony i już!
aaaaa
zapomniałam powiedzieć, że wieczorami gdy wszystkie BABY już spały siedziałam sobie na tarasie popijając drinka i szydełkowałam moje czapki :-))
tak więc wyjazd był bardzo udany!!
Polecam wszystkim takie Babskie rodzinne wyjazdy!!
środa, 3 października 2012
wtorek, 2 października 2012
Pozdrawiamy
Zdjecia chyba sa do gory nogami ale nie da sie inaczej :) pozdrawiamy ze sloneczno-deszczowej Majorki ;) PS. Mama Zuzi tez was pozdrawia przeslylajac buziaczki ;)
poniedziałek, 24 września 2012
The Wanted - Chasing The Sun
Tak nam się poukładało i poszczęściło, że w tym roku od środy zaczynamy z Amelką kolejne urlop :-) tym razem lecimy na Majorkę :-))) będziemy ścigać słońce po Majorce, bo jak na razie prognoza pogody jest w Szkocką kratkę ;-) Wylatujemy w środę z samego rana i już w okolicach godz.10-11 będziemy w malowniczej Palma de Mallorca :-) a co najważniejsze w tym całym wyjeździe to to, że dołączą do nas Zuzia i Antek. Już nie możemy się doczekać spotkania z nimi!! Generalnie jadą same kobiety-Mamy i Babcie, kobietki- Zuzia i Amelka oraz jeden mały rodzynek Antonii :-) Cieszę się bardzo, że udało nam się zorganizować rodzinny wyjazd z dzieciakami :-) Co prawda Tatusiowie i Dziadkowie zostają w domu ale na pocieszenie powiem, że będziemy za nimi strasznie tęsknić ;-)
sobota, 22 września 2012
Candy :-)
Zapraszam wszystkich serdecznie na Candy zorganizowane na moim szydełkowym blogu http://ola-mola-crochet.blogspot.co.uk oraz Facebook'u Handy-Crochet-by-OlaMola :-))))
poniedziałek, 17 września 2012
7
Stan uzębienia mojej latorośli wynosi 7 :)
Dziś także mija już ponad 7 doba lub raczej bezsenna nocka z rzędu :(
moje wykończenie sięga zenitu!
Amelia śpi sobie średnio od 8 do 12 w nocy a potem budzi się z płaczem i tak płacze i płacze, nie umiejąc przy tym znaleźć sobie miejsca przez następne 2-3 godziny. A następnie budzi się o 7 rano jak nowo narodzona i nie daje się nam wyspać :((
Jedyną pozytywną wiadomością jest to, że dwie duże jedynki przebiły się niemalże w tym samym czasie i jak już pisałam, stan uzębienia wynosi 7 :-)
Oczywiście, poza bezsennymi nocami, innymi widocznymi objawami są: ślinienie się, katar, czerwone policzki, pobolewanie uszu, luźne kupy, maxymalnie opszczypana pupa. Coś jeszcze ominęłam?? chyba nie ;-)
A Wasze dzieci jakie miały objawy ząbkowania? I przy których zębach znosiły je dosyć ciężko?
Pozdrawiamy ciepło!
Ola&Amelia
Dziś także mija już ponad 7 doba lub raczej bezsenna nocka z rzędu :(
moje wykończenie sięga zenitu!
Amelia śpi sobie średnio od 8 do 12 w nocy a potem budzi się z płaczem i tak płacze i płacze, nie umiejąc przy tym znaleźć sobie miejsca przez następne 2-3 godziny. A następnie budzi się o 7 rano jak nowo narodzona i nie daje się nam wyspać :((
Jedyną pozytywną wiadomością jest to, że dwie duże jedynki przebiły się niemalże w tym samym czasie i jak już pisałam, stan uzębienia wynosi 7 :-)
Oczywiście, poza bezsennymi nocami, innymi widocznymi objawami są: ślinienie się, katar, czerwone policzki, pobolewanie uszu, luźne kupy, maxymalnie opszczypana pupa. Coś jeszcze ominęłam?? chyba nie ;-)
A Wasze dzieci jakie miały objawy ząbkowania? I przy których zębach znosiły je dosyć ciężko?
Pozdrawiamy ciepło!
Ola&Amelia
sobota, 15 września 2012
Ubóstwiam :-)
Już niejednokrotnie pisałam o moim zamiłowaniu do wyprzedaży samochodowych tzw. car boot sale. Dziś wybrałam się na jeden z nich i jakże owocne okazały się moje zbiory :-) otóż zakupiłam Amelce do ogrodu ślizgawkę wartą 40 funtów za całe 2 funty!!!!!!! Kupiłam także ( nie wiem jak to do końca się poprawnie nazywa) rowerko-pchaczek (?) warty 30 funtów za całe 2 funty!!!!! Tak więc zrobiłam zakupy warte 70 funtów wydając na nie całe 4 funciaki!!! Któż by nie ubóstwiał takich okazji tak jak ja :-)) Ja szczęśliwa, że wydałam mało kasy, Amelia przeszczęśliwa z nowych zdobyczy i oto właśnie chodzi, nieprawdaż???
Zabawki zostały wyszorowane i przekazane Amelii do użytku. Ślizgawkę testowaliśmy w domu ale od jutra będzie już w ogrodzie :-) Co prawda Amelka potrzebuje jeszcze naszej asysty przy wspinaniu się na nią ale jestem pewna, że za miesiąc lub dwa będzie już w pełni samodzielna.
A czy Wam udało się ostatnio jakieś znaleźć jakieś okazje??
wtorek, 11 września 2012
14 m-cy !!!
...przez to wszystko zapomniałam, że 9 września Amelia skończyła 14 miesięcy. Jak się urodziła obiecałam sobie, że dopóki mój blog istnieje dopóty będę co miesiąc, każdego 9-tego umieszczać zdjęcie Amelki dokładnie z tego dnia... ale tym razem zapomniałam... dopiero dziś rano uświadomiłam sobie, że przegapiłam 9 września.... no cóż... jakoś to przeżyję.... Amelia chyba mi wybaczy dwa dni opóźnienia ;-)
Tak więc 9-go września mój skarb skończył 14 miesięcy :-) ostatnio bardzo się zmieniła... jakoś nie interesują ją już zabawki, leżą w kącie praktycznie nieruszane...ciągle natomiast by siedziała na naszych kolanach tuląc się jak do miękkiej poduszki :-) Taka przylepa się z niej zrobiła :-) ciągle podchodzi, zaczepia, dotyka, zagaduje, pyta "CIO TO?", interesuje się wszystkim dookoła no i lubi czytać swoje książeczki oraz bardzo dużo mówi. Takkkk, zaczyna udawać, że potrafi mówić :))) niezły ubaw z niej mamy :-) Poza tym lubi muzykę oraz taniec! Największym hitem ostatnich tygodni jest oto własnie ta piosenka, dokładnie w tym wykonaniu http://www.youtube.com/watch?v=oyzF8a9F5uM
Jak Amelia widzi, tego przystojniaka to robi maślane oczy i adoruje go na maxa, hahha, wręcz rozpływa się na jego widok ;-) coś czuję, że będę musiała zakupić jej pierwszą płytę hihi.
Ponadto uwielbia chodzić, jednak ciągle jakoś niezgrabnie (lecz przeuroczo) jej to wychodzi :-) schody są kolejnym hitem ostatnich tygodni. Ciągle by chodziła w dół i do góry...i tak bez końca. Uwielbia biegać za Ginesem po ogrodzie i taplać się w każdej napotkanej, na ulicy lub ogrodzie, wodzie :-)
Jeśli chodzi o apetyt to pochłania wszystko i w każdych ilościach ;-) Lubi jeść i jak na razie mnie to cieszy, bo generalnie nie mam problemów z jej posiłkami. Jedyne co to unikamy produktów mlecznych jak ognia z uwagi na skazę. Szkoda wielka bo Amelia lubi jogurty, sery i wszystkie produkty mleczne. Pojawiła się jednak dla nas alternatywa - seria produktów bez laktozy - ale o tym innym razem :-)
A na koniec dodam, że ot tygodnia praktycznie każda jednak noc to koszmar...Amelia budzi się co 10-20 min, płacze i bardzo niespokojnie sypia. Za ten stan obwiniam dwie górne jedynki, które się jeszcze nie przebiły choć są już wyczuwalne i widoczne :) więc wychodzić zmory z nory i niech spokojne noce do nas wracają jak najprędzej ;-)
A na koniec dodam, że ot tygodnia praktycznie każda jednak noc to koszmar...Amelia budzi się co 10-20 min, płacze i bardzo niespokojnie sypia. Za ten stan obwiniam dwie górne jedynki, które się jeszcze nie przebiły choć są już wyczuwalne i widoczne :) więc wychodzić zmory z nory i niech spokojne noce do nas wracają jak najprędzej ;-)
no i to by było na tyle ;-) Kocham Cię Skarbie :-)
sobota, 8 września 2012
piątek, 7 września 2012
Jesień za pasem...
...dlatego też zrobiłam Amelce komplecik - czapka + szalik - w moich ulubionych kolorach --> granat, czerwień i biel :-) Komplet od razu przypadł Amelii do gustu bo był moment, że nie chciała go nawet ściągnąć z głowy :-) Zapraszam na mojego szydełkowego BLOGA w celu zobaczenia zdjęć :-) lub na FB- Handy Crochet By OlaMola :-)) a tym czasem pozdrawiam ciepło bo u nas szara, bura i zimna pogoda :((
wtorek, 4 września 2012
ciągle jeszcze słyszę ....
..... szum naszego Bałtyku :-))) było cudnie! przyznam, że obawiałam się urlopu nad polskim morzem głównie z uwagi na pogodę. Mieszkając w deszczowej Szkocji marzyłam o słonecznej i ciepłej pogodzie a trzeba przyznać, że polska pogoda potrafi być w szkocką kratkę ;-) nie mniej jednak udało się! na całe 17 dni wypoczynku mieliśmy tylko 3 dni bez słońca i z odrobiną deszczu i dwiema burzami, więc dramatu nie było :-) Na urlopie bardzo odpoczęłam! Wstawaliśmy wcześnie z uwagi na Amelię ale za to, prawie codziennie, chodziłam spać około 21-szej , najpóźniej o 22-giej. Cisza, spokój oraz świeże morskie powietrze powodowało, że odpływałam w sekundę :-) Raz nawet zasnęliśmy z mężem razem z Amelką o 19.30 i obudziliśmy się rano dnia następnego ;-) już nie pamiętam kiedy czułam się tak wypoczęta. A tak poza tym to to spędzaliśmy dużo czasu na plaży, spacerując po Dźwirzynie po kilka razy dziennie, czytając książki i biegając bez przerwy za rozpędzoną na własnych nóżkach Amelką :-) ojjj tak, moje dziecko poczuło moc w swoich nogach i z dnia na dzień coraz pewniej stawiała swoje kroki. Musieliśmy uważać na nią bo bez przerwy obijała się o wszystko co popadło. W pewnym momencie na twarzy była cała w guzach i siniakach... aż zaczęłam się martwić, bo wyglądała jak po jakimś pobiciu ;-) teraz jest już lepiej... kroki stawia pewnie choć ciągle od czasu do czasu zalicza upadek. Będąc z wizytą w Kołobrzegu zakupiłam jej buciki, które raczej są paputkami ale, że było bardzo sucho na dworze to ubierałam je jej na co dzień do chodzenia. Teraz muszę rozejrzeć się za właściwymi butami do chodzenia. Noga troszkę jej ostatnio urosła więc myślę, że nie powinno być większego problemu. Ponadto nauczyliśmy Amelkę schodzić bezpiecznie z łóżka oraz schodów. Domki, w których spaliśmy nie były dostosowane do małych dzieci i musiałam bardzo uważać, by Amelia nie spadła z łóżka czy też schodów. Pokazałam jej jak schodzić tyłem z łóżka oraz schodów. Mąż jakoś nie dowierzał, że ona to pojmie, bo myślał, że jest jeszcze za mała ...a tu niespodzianka! Dziecko dosłownie w kilka godzin opanowało całą technikę i szybko przeszła do praktyki z całkiem niezłym wynikiem końcowym :-) byłam troszkę spokojniejsza choć i tak trzeba było ją pilnować na wszelki wypadek. Poza tym na wakacjach Amelia miała niesamowity apetyt. Jadła wszystko co było jej wolno ( unikamy mleka i nabiału z uwagi na skazę białkową) w bardzo dużych ilościach. Przytyć nie przytyła ale za to urosła. Będę musiała ją zaważyć i zmierzyć w wolnej chwili. Amelka pochłaniała w ogromnych ilościach arbuzy, brzoskwinie, banany i nektaryny. Aż uszy się jej trzęsły na widok owoców. W domu też je dużo ale nie ma tak wielkiego apetytu jak nad morzem :-) Widocznie klimat jej służył. A pro po jedzenia to dodam, że wybiła się jej górna dwójka więc stan uzębienia mamy na 5 :-) czyli pięć zębów jak narazie. Aaaa i zapomniałam dopisać, że na plaży Amelia pochłaniała co najmniej 5 kg piasku dziennie! To był koszmar...ale dziecko żyje i ma się dobrze haha . Amelka miała ciągle towarzystwo (byliśmy ze znajomymi z dwójką dzieci) więc nauczyła się od swojego kolegi wiele nowych umiejętności....takich jak śpiewanie, zjazd ze zjeżdżalni, umie zrobić babki z piasku oraz całować się ;-) Ostatnia umiejętność powaliła mnie na nogi haha :-) Tatusiowie wzięli dzieci na spacer na tzw. patelnie przy plaży i ponoć dzieci się całowały hahah :-) jako dowód mamy zdjęcia, na których widać, że Amelia się nie broniła wręcz przeciwnie :-) No to mamy pierwszego kawalera w kolejce po córkę ;-) A tym czasem mogłabym tak pisać i pisać o naszych wakacjach bo nadzwyczajnie w świecie było cudnie. Urlop udał się w 100% !!! ooo nieeeeee......było coś co zakłócało mi spokój na maxa.... OSSSYYYYY! Było ich tysiące, pojawiały się znikąd i doprowadzały mnie do szału! Mam fobię jeśli chodzi o osy i pająki więc możecie sobie wyobrazić ten koszmar wrrrrrrrrrrrrr. A teraz zapraszam na fotorelacje :-)
środa, 29 sierpnia 2012
TELEGRAM!
mamy sie dobrze
Stop
pogoda cudna
Stop
wracamy juz niedlugo
Stop
do szybkiego uslyszenia
Stop
O&A
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








































